FOTO - BLOG NIE TYLKO DLA ODKRYWCÓW ;-) LOKALNE CIEKAWOSTKI I historie z rejonu powiatu aleksandrowskiego i okolic Ciechocinka, Aleksandrowa Kuj., Nieszawy. Fotorelacje z podróży oraz inne rzeczy i osoby, które wzbudziły moje zainteresowanie a których być może nie wiedzieliście lub nie widzieliście. A może wiesz coś ciekawego i chcesz się tą wiedzą ze mną podzielić? Pozdrawiam czytelników i zapraszam do współpracy. Jerzy Głuchowski.
TAGI (szukasz postów powiązanych tematycznie tu je znajdziesz):
krajobraz
(203)
lokalne ciekawostki
(186)
reportaż
(159)
architektura
(112)
Aleksandrów Kuj.
(85)
Ciechocinek
(71)
fotografia uliczna
(59)
rekreacja
(44)
cmentarz
(30)
kapliczka
(29)
sport
(29)
lokalne historie
(26)
fotożart
(25)
góry
(23)
zamek
(23)
zwierzyniec
(21)
psiemyśli
(19)
rysunek
(19)
roślinki
(17)
Nieszawa
(16)
Tatry
(15)
bunkry
(15)
kyokushin
(14)
kościół
(12)
abstrakcja
(11)
konie
(11)
zbliżenia
(11)
domowe studio
(10)
ze szkicownika
(10)
moje pisanie
(8)
Toruń
(7)
sztuki walki
(7)
II Wojna Światowa
(6)
graffiti
(6)
smartfon
(6)
tani fitness
(4)
akt
(2)
latające urządzenia
(2)
portret
(2)
postać
(1)
wspomnienia
(1)
niedziela, 30 września 2012
sobota, 29 września 2012
Zakrzewo - przykład tego, że można...
Kolejny przykład z gminy Zakrzewo świadczący o tym, że można... Można zadbać o miejsca, które gdzie indziej są śmietnikami.
Opisane, wysprzątane i upamiętnione. Cmentarz choleryczny z 1848r.
Antoniewo albo Kałęczyn. Cmentarz… znowu.
Niedaleko od drogi, gdzieś pomiędzy Antoniewem a Kałęczynem w polu znajduje się wyspa krzaków i drzew. Tutaj znajdował się cmentarz. Obecnie nie warto pchać się w te krzaki. Właściwie, poza kilkoma wystającymi z ziemi płytami nic tu nie znajdziecie. Wg informacji (http://lapidaria.wikidot.com) z netu był to cmentarz ewangelicki.
piątek, 7 września 2012
Śladem niemieckiej techniki wojennej. Kanał Mazurski.
Jadę dalej, tropem nazistów po Mazurach. Tym razem przenoszę się nad wodę. Właściwie to nad wodę, która kiedyś tam miała być...
Kanał Mazurski zaczął powstawać w 1911r.! Niemcy chcieli połączyć nim jeziora mazurskie z ... Bałtykiem! W skład budowli kanału miały wchodzić śluzy. Prace przerwano. Wznowiono je w czasie II Wojny Światowej. I znowu przerwano. Dzisiaj można te wynalazki zobaczyć. Działają mocno na wyobraźnię. Ukryte w krzakach, między drzewami, betonowe niedokończone budowle.
Początki kanału znajdują się w sąsiedztwie Mamerek. Można tam zobaczyć jedną śluzę niedokończoną Leśniewo Dolne i jedną prawie skończoną - Leśniewo Górne.
Na tej drugiej obecnie rozłożył się park linowy. Budowla ta z olbrzymią dziurą w ścianie w kształcie faszystowskiej gapy wygląda jak z ekranizacji książek Verna'a.
Początki kanału znajdują się w sąsiedztwie Mamerek. Można tam zobaczyć jedną śluzę niedokończoną Leśniewo Dolne i jedną prawie skończoną - Leśniewo Górne.
Na tej drugiej obecnie rozłożył się park linowy. Budowla ta z olbrzymią dziurą w ścianie w kształcie faszystowskiej gapy wygląda jak z ekranizacji książek Verna'a.
| Leśniewo Dolne |
Śladem niemieckiej techniki wojennej. Anna w Mamerkach.
O tym miejscu dowiedziałem się przypadkowo od kolegi. O Gierłoży i Wilczym Szańcu słyszał chyba każdy Polak. Ale o Mamerkach...? Wątpię. A to tylko ok. 18km. od Kwatery Hitlera. Hmm... Aż dziw ile w Polsce jest takich miejsc, ciekawych i nieznanych. A niby chcemy być atrakcyjni turystycznie... Heh... okazuje się, że niemieckie pomysły na opanowanie świata, mają w Polsce całkiem spore odbicie w budowlach.
Kwatera główna niemieckich wojsk lądowych. Kryptonim Anna.
Na miejscu namiot, parking, opłata. Ale jakbym się uparł to pewnie wszystko dałoby się zwiedzić za darmo. ...Prowizorka... Wygląda to trochę jak w skansenie fortyfikacji w Toruniu. Zapaleńcy i pomysł. Ale turyści tu docierają i zwiedzają, widziałem. Generalnie to przy okolicznych zabytkach przeważają niemieckie autokary. No cóż...
W Mamerkach można obejrzeć, dotknąć i zwiedzić w środku takie bunkry jak te, które były w Gierłoży. Troszkę mniejsze. Ale jest tam bunkier gigant. Robi wrażenie. Na dachu tego ustrojstwa zainstalowano kolejne, współczesne. Wieżę widokową. Widok z niej to generalnie czubki drzew i kawałek jeziora :-)
Poza wejściem na górę można w Mamerkach także zejść w dół i przespacerować się podziemnym korytarzem technicznym między schronami (pamiętajcie o latarce).
Wszystko ukryte w krzakach w lesie, pomiędzy drzewami. Tuż przy brzegu jeziora. Żeby zobaczyć wszystko trzeba czasu i dobrych butów.
Może zamiast produkować kolejne Juraparki ktoś tutaj kiedyś zrobi coś naprawę fajnego...
http://www.mamerki.com/
Kwatera główna niemieckich wojsk lądowych. Kryptonim Anna.
Na miejscu namiot, parking, opłata. Ale jakbym się uparł to pewnie wszystko dałoby się zwiedzić za darmo. ...Prowizorka... Wygląda to trochę jak w skansenie fortyfikacji w Toruniu. Zapaleńcy i pomysł. Ale turyści tu docierają i zwiedzają, widziałem. Generalnie to przy okolicznych zabytkach przeważają niemieckie autokary. No cóż...
W Mamerkach można obejrzeć, dotknąć i zwiedzić w środku takie bunkry jak te, które były w Gierłoży. Troszkę mniejsze. Ale jest tam bunkier gigant. Robi wrażenie. Na dachu tego ustrojstwa zainstalowano kolejne, współczesne. Wieżę widokową. Widok z niej to generalnie czubki drzew i kawałek jeziora :-)
Poza wejściem na górę można w Mamerkach także zejść w dół i przespacerować się podziemnym korytarzem technicznym między schronami (pamiętajcie o latarce).
Wszystko ukryte w krzakach w lesie, pomiędzy drzewami. Tuż przy brzegu jeziora. Żeby zobaczyć wszystko trzeba czasu i dobrych butów.
Może zamiast produkować kolejne Juraparki ktoś tutaj kiedyś zrobi coś naprawę fajnego...
http://www.mamerki.com/
| Wygląda jak ziemianka z błota :-) To sztuczne maskowanie, udające mech. Kiedyś było zielone. |
Śladem niemieckiej techniki wojennej. Wilczy Szaniec.
| Piramida? |
Menu w restauracji. Ciekawe co na to Magda G. ...?
|
Zbierałem się, zbierałem. W końcu się wybrałem. Do Gierłoży. Na Mazury. Czyli do Wilczego Szańca. Kwatery Adolfa Hitlera. Powiem krótko. To co Niemcy kiedyś budowali, to jest dla mnie czyste science fiction. Ja tego nie ogarniam. Bunkry w Gierłoży. Kanał Mazurski. Podziemia w Książu. Materiał na scenariusz kilku komiksów. Pomijając oczywiście to, ile cierpień ludzi i przelanej krwi wiąże się z realizacją tych ich pomysłów. Jednak myślę, że każdy to dobrze wie i zdaje sobie z tego sprawę.
Na miejscu dowiedziałem się wielu ciekawych rzeczy... Np., że to co w Wilczym Szańcu można zobaczyć i co tak efektownie wygląda na zdjęciach w necie to tylko ruiny. Że ekspozycja jest pod zarządem firmy nomen omen polsko-austriackiej... Co potwierdziła oprowadzająca po obiekcie pani przewodnik. I pewnie wpływy ze zwiedzania jak z hipermarketów idą za granicę? che che. No, ale w końcu Hitler był Austriakiem.Tak, tylko ruiny. Kwatera została przez Niemców wysadzona. Pozostały tylko schowane w lesie ściany budowli oddające ich ogólny kształt. Drogi ponoć rozkradli po wojnie miejscowi. Na miejscu jest stylizowana na kasyno wojskowe z epoki restauracja i hotel.
Wrażenia? No cóż.. ogólnie to troszkę wszystko się sypie...:-) A serio to chyba brak pomysłu i może kasy na ekspozycję tego betonu. Ale warto ten spadek po nazistach zobaczyć. Choćby po to by ocenić jak wiele Niemcy zainwestowali w wojnę i jak nieograniczona wtedy była wena twórcza ich naukowców i projektantów.
http://www.wolfsschanze.pl
poniedziałek, 3 września 2012
wtorek, 28 sierpnia 2012
Marienburg. Reaktywacja. Post gigant... ;-0
Zamek w Marienburgu w całej okazałości...
Krzyżackie miasto Marii wszyscy znają z racji znajdującego się tam zamku. Oto i on.
sobota, 25 sierpnia 2012
czwartek, 23 sierpnia 2012
wtorek, 21 sierpnia 2012
niedziela, 19 sierpnia 2012
piątek, 27 lipca 2012
Kajakiem do Nie Swornych Gaci :-)))
Spływ kajakowy jest fajny. O ile płynie się wąskimi kanałami i rzekami a nie przez pustynię wodną na środku jeziora. Spokój i cisza. Piękne widoki. Przyroda. Jedyne wydarzenia, które zakłóciły relaksacyjną wycieczkę to atak łabędzia broniącego swych młodych i próba zejścia do nieprzeciętnie niestabilnej jednostki - kajaka z pomostu zakończona zamoczeniem plecaka. Ale jak przygoda to przygoda, każdej chwili szkoda... cytując klasyka. ;;-) Generalnie trasa łatwa i przyjemna. Żadnej ekstremy. I dobrze. Nie tego szukaliśmy. Chociaż to też pojęcie względne. Dla jednych to co ekstremalne to dla innych lajcik.
Spływ był do Swornychgaci (jaka nazwa:-)). Skąd nie pamiętam. Jakoś tak wyszło. Nie mogę odtworzyć nazwy z pamięci a tras kajakowych w okolicy na mapie od groma. Wsiadamy w busa i wywożą nas na start. Powrót kajakiem do bazy. Można też odwrotnie. Czy warto? Warto.
Czy polecę organizatora? Nie. Dlaczego? Nie wiem... Tak jakoś nie przypadł mi do gustu i już. Wysłał nas na wodę bez map. Te są pewnie dla prawdziwych kajakowiczów. Szlaki nie są oznaczone. Żeby nie inni kajakowicze napotkani na drodze i tubylcy, moglibyśmy szukać co niektórych rzek do wieczora. Poza tym nie wiedzieliśmy jak rozłożyć czas. Przy pobieraniu opłat, pracownik sam nie wiedział ile ma od nas wziąć. Chyba myślał, że my to nie my, tylko ktoś inny. W restauracji firmowej w/w czekaliśmy chyba ze 20min. na obiad przy pustych stolikach. Jeśli chodzi o sprzęt to daje radę. Stopień zużycia oceniłbym na 30 - 40 procent. Nikomu nie polecam natomiast jedynki. Wywrotne toto, lata po wodzie jak przysłowiowy smród po gaciach. Zainteresowanym podam stronę internetową jak będą chcieli.
Kajaki to super sprawa na spędzenie wolnego czasu. Nam zajęło to prawie cały dzień.
Czy polecę organizatora? Nie. Dlaczego? Nie wiem... Tak jakoś nie przypadł mi do gustu i już. Wysłał nas na wodę bez map. Te są pewnie dla prawdziwych kajakowiczów. Szlaki nie są oznaczone. Żeby nie inni kajakowicze napotkani na drodze i tubylcy, moglibyśmy szukać co niektórych rzek do wieczora. Poza tym nie wiedzieliśmy jak rozłożyć czas. Przy pobieraniu opłat, pracownik sam nie wiedział ile ma od nas wziąć. Chyba myślał, że my to nie my, tylko ktoś inny. W restauracji firmowej w/w czekaliśmy chyba ze 20min. na obiad przy pustych stolikach. Jeśli chodzi o sprzęt to daje radę. Stopień zużycia oceniłbym na 30 - 40 procent. Nikomu nie polecam natomiast jedynki. Wywrotne toto, lata po wodzie jak przysłowiowy smród po gaciach. Zainteresowanym podam stronę internetową jak będą chcieli.
Kajaki to super sprawa na spędzenie wolnego czasu. Nam zajęło to prawie cały dzień.
poniedziałek, 9 lipca 2012
Poszukiwania zaginionej miejscowości. Wygoda.
Wygoda. Miejscowość, która teraz jest poligonem artyleryjskim.
Podobno był w tej miejscowości cmentarz, co zresztą wskazują stare przedwojenne mapy. Bezpośrednio w pobliżu tego miejsca znajdowała się chyba leśniczówka Wygoda lub Rukheide. Położenie tej osady łatwo określić na mapie. Ukształtowanie dróg pomimo rozjechania ich przez poligonowe maszyny wojenne pozostało do dzisiaj właściwie takie samo patrząc na google. Poniżej mapa z chyba 1923r. Strzałka wskazuje symbol cmentarza.
Tutaj lepiej widać: http://amzpbig.com/maps/3077_%281583%29_Podgorz_1940.jpg
http://wikimapia.org/#lat=52.9105321&lon=18.5444026&z=14&l=28&m=b a tutaj stan dzisiejszy.
No i jeszcze charakterystyczny staw Fryze w pobliżu (na tej mapie niewidoczny), do dzisiaj obecny pośród drzew, chociaż sam już pewnie zapomniał, że się kiedyś tak nazywał.
No to co rower między nogi i teorię przelewamy w pot. Czy jest tam jeszcze coś w ziemi co ostało się po dawnych mieszkańcach tych wiosek? Wątpię... Dzisiaj w miejscu gdzie na mapie napisano Wygoda, jest wielka równina nad którą latają pociski.
...................................................................................................................................................................
środa, 4 lipca 2012
piątek, 29 czerwca 2012
Kamień na Podolu
Zainspirowany informacjami uzyskanymi poprzez bloga o tym nieznanym miejscu, po długiej przerwie niezależnej ode mnie, postanowiłem w końcu wsiąść na rower aby dokonać zwiadu terenowego. Trasa Aleksandrów - Ciechocinek - Podole i z powrotem. Na oko ponad 14km. A co to za miejsce? Ano już mówię, chociaż sam opieram się wyłącznie na, jak powiedziałem info od czytelników bloga. Kamień w lesie. Właściwie to fragment czegoś... Jakiegoś pomnika. Chyba betonowa bryła. Na niej charakterystyczny wzór. Leży przy polnej drodze w zaśmieconym lasku tuż przy gospodarstwie.
Hmm? Podobny wzór jak ten na jednym ze zdjęć tutaj: http://jerzy-foto.blogspot.com/2012/04/gdzie-by-cmentarz-w-brzeczce-teraz-juz.html
czwartek, 28 czerwca 2012
Zakończenie sezonu 2011/12 w Toruńskim Klubie Karate Kyokushin
Moja relacja fotograficzna.
Ciężko było pstrykać bo akcja zmieniała się tak dynamicznie, że mój Canonier nie nadążał z migawką :-) Na zakończenie roku szkolnego przed wakacjami odbył się w moim klubie już tradycyjnie ostatni regularny trening. Oto co zaobserwowałem. Więcej szczegółów na stronie mojego klubu.
Na początek kilka zdjęć z Bulwarów. Tak na zachętę. Żeby złapać klimat lata.
poniedziałek, 25 czerwca 2012
Renowacja starego cmentarza na Słońsku.
W związku z tym, że dobrzy ludzie wpadli na kolejny znamienity pomysł, wyciągam posta o cmentarzu na Słońsku Górnym (Ciechocinek) oraz informuję, że pospolite ruszenie będzie mieć miejsce dnia 30 czerwca obecnego roku. Podejrzewam, że organizatorzy na ten dzień każdą chętną do pracy duszę zwołają, więc ja także to niniejszym tu czynię. To kolejny w powiecie aleksandrowskim stary cmentarz, którzy może wreszcie stanie się przyjazny ludziom. Naprawdę, moim zdaniem warto dbać o te miejsca. po pierwsze z racji zwykłej takiej prostej ludzkiej; przecież tam mogą spoczywać przodkowie wielu z nas. Dwa, to są w niektórych przypadkach zabytki, które można brzydko mówiąc zwiedzić. To takie miejscowe, lokalne "atrakcje" turystyczne. No i wreszcie z racji poprawy bezpieczeństwa mieszkańców. Co za zwrot... rodem z PRL-u. Ale taka jest prawda. Te zapuszczone krzaki z nagrobkami to zwykła melina.
A w poprzednim w/w poście kilka słów o nim i o innych ciekawostkach, które w niedalekim sąsiedztwie znaleźć można.
............................................................................................................
2.07.2012r.
Efekt pracy:
http://www.tvp.pl/bydgoszcz/aktualnosci/kulturalne/porzadkuja-zapomniane-nekropolie-z-potrzeby-serca/7862159/porzadkuja-zapomniane-nekropolie/7867649
A w poprzednim w/w poście kilka słów o nim i o innych ciekawostkach, które w niedalekim sąsiedztwie znaleźć można.
............................................................................................................
2.07.2012r.
Efekt pracy:
http://www.tvp.pl/bydgoszcz/aktualnosci/kulturalne/porzadkuja-zapomniane-nekropolie-z-potrzeby-serca/7862159/porzadkuja-zapomniane-nekropolie/7867649
Stary cmentarz w Ciechocinku - Słońsk Górny.
| Brama w polu. Na starych mapach główna droga jest właśnie z tej strony. |
Idąc, jadąc przez Słońsk Górny od strony Ciechocinka, mijamy stary cmentarz. Trochę się jeszcze nagrobków ostało, pomimo upływu czasu. Napisy w języku niemieckim. Miejsce znajduje się po drodze nad Wisłę. Można się tędy dostać w rejon gdzie jest miniaturowa przystań rzeczna.
czwartek, 21 czerwca 2012
Przedsiębiorstwo Eksportu Wewnętrzego
W skrócie: PEWEX. Czyli kawałek zagranicy w szarej PRL-owskiej rzeczywistości. To tutaj się kupowało kasety TDK i BASF do magnetofonów marki Grundig i Kasprzak. Kiedy w sklepach dostępny był tylko STILON. To wyjaśnienie dla tych co nie pamiętają. Były tam także gumy do żucia tzw. donaldówy oraz inne towary, których sam widok doprowadzał do rozkoszy. Zamieszczam to zdjęcie dzięki uprzejmości kolegi, który wykonał tę fotkę w Gdańsku. Taka pozostałość po dawnej epoce.
W ogóle ciekawa nazwa... eksport wewnętrzny...
W ogóle ciekawa nazwa... eksport wewnętrzny...
Trochę to chyba nawet było malowane w technologii 3D :-)
niedziela, 17 czerwca 2012
Budowniczy socjalizmu.
Taka niekonwecjonalnaja pamiątka z jedynie słusznej epoki ostała się pod Ciechocinkiem. Właściciel mówi, że jego "Smok" jest nadal sprawny. Smok, bo podobno w nocy zionie ogniem i potężnym dymem. Aczkolwiek jego barwy wojenne nie są niestety już oryginalne to wyglądają całkiem prawdziwie. Słyszałem, że radzieccy kowale wykuwali te maszyny z jednego kawałka stali, co znacząco podnosiło ich wytrzymałość.
poniedziałek, 11 czerwca 2012
wtorek, 5 czerwca 2012
Zaginiony cmentarz nad Tążyną. Pieczenia.
| Widoczny fragment po nekropolii. |
O miejscu tym dowiedziałem się od kolegi, całkiem niedawno.
Dostać się tu można starą drogą prowadzącą przy Tążynie ze Starego Rożna i starego mostu do przejazdu kolejowego w Otłoczynie czy jak kto woli w Otłoczynku. Można też dostać się bezpośrednio tutaj z Aleksandrowa przez most w lesie koło leśniczego. Mówią na to Czarna Droga. Na skrzyżowaniu dróg, przy drodze, krzaki, krzaki, krzaki. Ale jak się dobrze przyjrzeć można jeszcze odnaleźć ślady starego cmentarza.
Kurczę, tyle razy człowiek tędy za młodego przejeżdżał rowerem... I dopiero niedawno dowiedziałem się, że tu były groby. Spotkałem się z opinią, że tu nie było żadnego cmentarza tylko doszło tu do czyjejś samobójczej śmierci. No cóż może i to prawda, iż ktoś postanowił zakończyć swój żywot w tym miejscu. Jednak czasem ludzie sięgają do wspomnień zapominając o tym, że historia sięga w czasy bardziej odległe, niż np ostatnia wojna.
Na jednej ze starych map z 1909r. cmentarz ten jest bardzo wyraźnie zaznaczony. Nazwa miejscowości w której bezpośrednim sąsiedztwie znajdował się cmentarz to Sachsenbruck. Saksoński Most - miejscowość przy przejściu granicznym na Tążynie. Lub jak kto woli w czasach bliższych prawdopodobnie Pieczenia.
Wg info z tej strony: http://lapidaria.wikidot.com/start był to cmentarz ewangelicki. Jeden z wielu opisanych przeze mnie.
Dostać się tu można starą drogą prowadzącą przy Tążynie ze Starego Rożna i starego mostu do przejazdu kolejowego w Otłoczynie czy jak kto woli w Otłoczynku. Można też dostać się bezpośrednio tutaj z Aleksandrowa przez most w lesie koło leśniczego. Mówią na to Czarna Droga. Na skrzyżowaniu dróg, przy drodze, krzaki, krzaki, krzaki. Ale jak się dobrze przyjrzeć można jeszcze odnaleźć ślady starego cmentarza.
Kurczę, tyle razy człowiek tędy za młodego przejeżdżał rowerem... I dopiero niedawno dowiedziałem się, że tu były groby. Spotkałem się z opinią, że tu nie było żadnego cmentarza tylko doszło tu do czyjejś samobójczej śmierci. No cóż może i to prawda, iż ktoś postanowił zakończyć swój żywot w tym miejscu. Jednak czasem ludzie sięgają do wspomnień zapominając o tym, że historia sięga w czasy bardziej odległe, niż np ostatnia wojna.
Na jednej ze starych map z 1909r. cmentarz ten jest bardzo wyraźnie zaznaczony. Nazwa miejscowości w której bezpośrednim sąsiedztwie znajdował się cmentarz to Sachsenbruck. Saksoński Most - miejscowość przy przejściu granicznym na Tążynie. Lub jak kto woli w czasach bliższych prawdopodobnie Pieczenia.
Wg info z tej strony: http://lapidaria.wikidot.com/start był to cmentarz ewangelicki. Jeden z wielu opisanych przeze mnie.
sobota, 2 czerwca 2012
wtorek, 29 maja 2012
Lokalny bohater.
Znalazłem na You Tube ciekawą realizację młodych ludzi z jednej ze szkół w Aleksandrowie Kuj. Zamieszczam u siebie link do filmu, który prezentuje sylwetkę Zbigniewa Rostka - Żołnierza Wyklętego, który działał po wojnie na okolicznych terenach. Właśnie. Czy żołnierz? Czy bohater? Trudny temat. Sam się czasem zastanawiam czy poruszanie tego typu tematów na tym blogu jest taktowne. No bo to i tragedia ludzka i czasy dość współczesne. No i żyją jeszcze ludzie którzy pamiętają i pewnie mają różny od po wojnie urodzonych pogląd. Ale przecież gazety także serwują nam artykuły pomiędzy którymi radość z cierpieniem wymienia się pomijając stany pośrednie. Niczym skoczek szachowy przelatując nad innymi figurami w poszukiwaniu króla lub królowej numeru. Dodaję w tagach nową tematykę, hasło: "lokalne historie". Po to, żeby nie wzbudzać złych skojarzeń. "Lokalne ciekawostki" pod niektórymi postami to jakoś brzmiało mi mało poważnie.
poniedziałek, 28 maja 2012
W korku...
Podejrzałem kiedyś w naszej stolicy taką sytuację. Co się robi hmm... ? jadąc ? w korku. Ano proszę. Dodam, że w chwilę potem ten samochód stał zaparkowany w tyle innego. A może sobie to wymyśliłem? Nie pamiętam. :-))))
czwartek, 24 maja 2012
środa, 23 maja 2012
sobota, 19 maja 2012
piątek, 18 maja 2012
piątek, 11 maja 2012
środa, 2 maja 2012
wtorek, 24 kwietnia 2012
Ziemia odzyskana :-)
I tak dwa moje posty przeszły do historii. Akcja odzyskania ziemi niczyjej udała się. Zabytek wyszedł z krzaków.
http://www.pomorska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20120424/INNEMIASTA01/120429524
Relacja z dzieła odnowy.
Oby tylko trud tych ludzi nie poszedł na marne... Czy ktoś będzie dbał o to żeby krzaki nie wróciły na to miejsce wraz z trudną młodzieżą i niebieskimi ptakami :-))
A tak było:
Ostatnio dowiedziałem się, że ostatni pochówek na tym cmentarzu miał prawdopodobnie miejsce jeszcze w latach powojennych...
UWAGA! WAŻNE! Sprzątanie cmentarza.
To nie jest Prima Aprilis ;-)
W dniu 23 kwietnia 2012r. o godz. 9:00 ma odbyć się akcja sprzątania cmentarza prawosławnego w Aleksandrowie Kuj.Zbiórka wszystkich chętnych oraz tych, których ma przysłać do pomocy Urząd Miasta w Aleksandrowie Kuj. o w/w godzinie, na ul. Wspólnej przed wejściem na cmentarz. Wszystkie osoby, chętne do pomocy, którym czas pozwoli mogą przyjść. Mieszańcy i goście. Wszyscy, którym idea przejęcia kawałka ziemi niczyjej przez cywilizację nie jest obca :-) Żeby cmentarz był cmentarzem a nie meliną!
O cmentarzu tym pisałem niedawno w jednym z postów: http://jerzy-foto.blogspot.com/2012/03/ruski-cmentarz-w-aleksandrowie-kuj-od.html
"Ruski cmentarz" w Aleksandrowie Kuj. od tyłu.
O tym cmentarzu wiele już pisano. Cmentarz prawosławny w Aleksandrowie Kuj. - zabytkowy. I data...
I co z tego. Znam takie osoby co mieszkają tu od lat a nawet nie wiedzą gdzie on jest. Coś tam słyszeli, gdzieś czytali. Wujek coś mówił.
I co z tego. Znam takie osoby co mieszkają tu od lat a nawet nie wiedzą gdzie on jest. Coś tam słyszeli, gdzieś czytali. Wujek coś mówił.
Jo, to ten na Narutowicza tam pod lasem? Ta... ten pod lasem. Na Wspólnej też jest las ... chwastów. Właściwie to przy Wspólnej. Na Wspólnej to piach leży.
Ktoś kto udziela się na moim blogu zasugerował, bym może poruszył ten temat. Może wywołam wilka z lasu czyli dyskusję. No tak, ale jak to zrobić, żeby się nie powtarzać? Jak oryginalnie podejść do tematu? Może od tyłu :-) czy jak? Czy wywołam dyskusję tym postem. Wątpię. Zbyt to popularny temat i oklepany...
To chyba jeden z najlepiej (do niedawna... ze 20 lat temu) zachowanych, zapomnianych cmentarzy w naszej okolicy. Obecnie to ruina. Praktycznie w centrum miasta. Aleksandrów wszędzie ma centrum :-)
Obecnie jest to miejsce spotkań grupy osób, która zajmuje się rekreacją. Na łonie natury delektuje się różnymi wynalazkami przemysłu spirytusowego.
I co z tym można zrobić? Zatrudnić kozę, która wytnie chwasty i utrudni tym panom maskowanie w terenie. Wtedy przeniosą się może do lokali gastronomicznych czyli do bram. Wszelkie inne działania przeciwko tym panom z góry skazane są na klęskę. No może poza zrzuceniem napalmu, który oczyści teren ze wszystkiego. Ale wtedy pozbędziemy się także zabytkowego cmentarza. A miłośnicy przemysłu monopolowego wrócą w nowym młodszym wcieleniu, jak chwasty odrosną. Syzyfowa praca! Nie na darmo mówią, że zapewnienie bezpieczeństwa i porządku to zespół działań. Zespół czyli mówiąc po ludzku: lampy, kosze na śmieci, sprzątacze ulic, skoszona trawa, ludzie w parku, radiowóz. W tej kolejności. Nie odwrotnie.
W świadomości mieszkańców Aleksandrowa to miejsce, to tzw.: "Ruski cmentarz".
Na początek kilka starych fot "ruskiego" sprzed kilku lat. Jeszcze z analoga. Czyli z kliszy.
Ktoś kto udziela się na moim blogu zasugerował, bym może poruszył ten temat. Może wywołam wilka z lasu czyli dyskusję. No tak, ale jak to zrobić, żeby się nie powtarzać? Jak oryginalnie podejść do tematu? Może od tyłu :-) czy jak? Czy wywołam dyskusję tym postem. Wątpię. Zbyt to popularny temat i oklepany...
To chyba jeden z najlepiej (do niedawna... ze 20 lat temu) zachowanych, zapomnianych cmentarzy w naszej okolicy. Obecnie to ruina. Praktycznie w centrum miasta. Aleksandrów wszędzie ma centrum :-)
Obecnie jest to miejsce spotkań grupy osób, która zajmuje się rekreacją. Na łonie natury delektuje się różnymi wynalazkami przemysłu spirytusowego.
I co z tym można zrobić? Zatrudnić kozę, która wytnie chwasty i utrudni tym panom maskowanie w terenie. Wtedy przeniosą się może do lokali gastronomicznych czyli do bram. Wszelkie inne działania przeciwko tym panom z góry skazane są na klęskę. No może poza zrzuceniem napalmu, który oczyści teren ze wszystkiego. Ale wtedy pozbędziemy się także zabytkowego cmentarza. A miłośnicy przemysłu monopolowego wrócą w nowym młodszym wcieleniu, jak chwasty odrosną. Syzyfowa praca! Nie na darmo mówią, że zapewnienie bezpieczeństwa i porządku to zespół działań. Zespół czyli mówiąc po ludzku: lampy, kosze na śmieci, sprzątacze ulic, skoszona trawa, ludzie w parku, radiowóz. W tej kolejności. Nie odwrotnie.
W świadomości mieszkańców Aleksandrowa to miejsce, to tzw.: "Ruski cmentarz".
Na początek kilka starych fot "ruskiego" sprzed kilku lat. Jeszcze z analoga. Czyli z kliszy.
czwartek, 19 kwietnia 2012
Mistrzostwa juniorów 2009. Moja relacja fotograficzna.
W 2009r. byłem w Wąbrzeźnie na odbywających się tam Mistrzostwach Polski Juniorów Kyokushin-kan Karate-do. A oto moja relacja fotograficzna z tej imprezy.
czwartek, 12 kwietnia 2012
niedziela, 8 kwietnia 2012
Wesołych i Rodzinnych Świąt.
No cóż Wielkanocna Pisanka to nie jest, ale jakiś procent sztuki w tym jest. Wesołych Świąt, mokrego Dyngusa życzę.
sobota, 31 marca 2012
W górach.
Czy ktoś słyszał o Kozich Górach?
Kozie Góry są pod Aleksandrowem. I powiem Wam, że naprawdę różnice wzniesień w tym miejscu są całkiem spore. Zresztą na zdjęciu widać, co widać jak się wejdzie na szczyt jednego z bardziej odkrytych wzniesień. Żeby było dużo widać a biel stała się jeszcze bielsza.
To dolina Wisły i to co po prawej stronie też w oddali.
Hmm... Dobre tereny do treningu. :-) I do wyciszenia. Kata na takiej górce... Jest MOC! ;-)
Co kto woli. Jak ktoś lubi się wspinać na szczyty to warto tam zajrzeć. Posiedzieć.
wtorek, 20 marca 2012
sobota, 17 marca 2012
Poszukiwania cmentarza cholerycznego w lesie.Saksoński Most? Maciejewo? Pieczenia?
Jestem tu już drugi raz. Jasna cholera mnie chciała trafić, kiedy tego szukałem pierwszy raz. Może dlatego, że to był chyba cmentarz choleryczny. Nic nie znalazłem. Szukałem w ciemno. Praktycznie bazując na strzępach informacji.
Drugi raz wybrałem się w ten rejon uzbrojony w przełożenie starych topo na GPS i co? Jajco... Też nic nie znalazłem. I w sumie to nie dziwota. Mapy wskazują, że cmentarz ten znajdował się przy Tążynie. A jaka Tążyna jest to tubylcy wiedzą. Płynie jak chce i wylewa na wiosnę też jak chce. Nie wiem kto wpadł na taki pomysł, żeby stawiać cmentarz przy tej rzece, ale pomysł na moje nie był mądry. No chyba, że nekropolia znajdowała się na jednym z położonych w okolicy wzgórz.
W każdym razie nie znalazłem tam nic. Może nie trafiłem akurat dokładnie w to miejsce. Może. A może wszystko się rozmyło już w wodzie i pomroce dziejów.
Acha, gwoli wyjaśnienia to tym co nie wiedzą, przypominam. Cmentarz ten znajdował się przy Tążynie. W niedalekiej odległości od drogi do Grabia na poligonie. Na terenach po lewej stronie szosy ze Służewa do Suchatówki przez poligon. Żeby dojechać w te okolice należy z szosy za mostem na skrzyżowaniu skręcić w lewo na Grabie. Potem po ok. 2-3km. trzeba wjechać w las w jedną z dróg ku Tążynie. Nie wiem w którą :-) Trzeba to zrobić tak na wyczucie z mapą.
A tak na marginesie to całkiem malownicza okolica. Do miejsca tego jak się dowiedziałem z netu, od strony Służewa ma prowadzić bród przez rzekę. Faktycznie jest tam bród. To drugi. Pierwszy jest w Maciejewie przy starym młynie (pisałem o tym już kiedyś: http://jerzy-foto.blogspot.com/2011/07/znowu-suzewo.html). Niestety teraz na wiosnę to jeszcze basen nie bród :-)
| Bród na Tążynie. Widać ślady po kołach. Pewnie to co kiedyś było dla wozów i ludzi teraz służy miłośnikom cross over :-) |
piątek, 16 marca 2012
Tajemniczy las za płotem - tajemniczy pałacyk w oddali. Termy i solanki w Aleksie.
| Aleja do Willi Maria |
DOMYSŁY:
Teraz to jest ulica Marii Danilewicz - Zielińskiej. Generalnie to wyjazd z Aleksandrowa na Ciechocinek. Właściwie to już są Stawki i droga 266. Moja wrodzona żyłka w d... do tropienia sensacji znowu naprowadziła mnie na trop miejscowej ciekawostki w tym szarym i bezbarwnym mieście.
Jak byłem mały to się zawsze zastanawiałem co to za las za płotem przy drodze. O ile dobrze pamiętam kiedyś stała tam chyba tablica z jakimś mądrym napisem, którego nie mogłem zrozumieć. Ale to już mogłem sobie wymyślić. Z przekazu ustnego wiedziałem, że ponoć kiedyś w tej okolicy było źródełko z solanką. Ponoć miały się tam pojawiać tłuste plamy jak od oleju... ropa? ;-) Potem ktoś tam odwiert zrobił i źródełko wyparowało. Niedawno tych informacji zaczęło mi przybywać - podobno tam sól z solanki odzyskiwali. Do niedawna jeszcze były w tym miejscu jakieś instalacje.
Hmmm... Ostatnio przejeżdżając przez pobliski przejazd kolejowy w pobliżu znajdujących się tam cieków wodnych można zauważyć (nie da się nie zauważyć :-) charakterystyczny smród... Jakby trochę taki jak z ciechocińskiego grzybka? No może nie do końca bo to trochę przypomina szambo, ale jednak nie do końca. Może solanka znalazła nowe ujście i gdzieś w tych szuwarach tak sobie gnije w parze ze ściekami z działek? :-)) No i co? Google w ruch. Jest! Trafienie za pierwszym razem.
Acha zapomniałem. W pobliżu znajduje się gospodarstwo z ciekawym pałacykiem. Niestety jest to teren prywatny.
Oto co znalazłem na temat w/w miejsca:
FAKTY:
FAKTY:
Informacje pochodzą z pracy pt. "Polscy pionierzy geotermiki" Jana Dowgiałło.
W streszczeniu czytam:
"Pod koniec XIX w., wraz z rozwojem technologii wiertniczej, pojawili się geotermicy - praktycy, wśród nich odkrywcy wód termalnych na Niżu Polskim (Aleksandrów Kujawski) - bracia Aleksander i Bolesław Rychłowscy."
Dalej jest ciekawiej:
"Kolejne osiągnięcia z zakresu geotermiki przyniósł Polsce dopiero wiek dwudziesty. Przyczynił się do tego przede wszystkim rozwój techniki wiertniczej i możliwość ujmowania wód podziemnych na coraz większych głębokościach. Biuro Hydro-Techniczne „Inż. Rychłowski, Wehr i S-ka” zasłużyło się wykonaniem w 1904 r. głębokiego (1163 m.) otworu wiertniczego w Aleksandrowie Kujawskim w związku z prowadzonymi poszukiwaniami soli kamiennej. Poszukiwanego surowca nie znaleziono, ale uzyskano po raz pierwszy na Niżu Polskim wodę termalną. Odkrycie to, w zasadzie przypadkowe, stawia Aleksandra Rychłowskiego, a także współpracującego z nim brata Bolesława, w rzędzie pionierów polskiej geotermiki użytkowej."
Wyrywam cytaty trochę z kontekstu, ale myślę, że ogólnie da się chyba ogarnąć o co mi chodzi.
"Bracia Rychłowscy studiowali na Politechnice Ryskiej. Starszy Aleksander założył w 1894 w Warszawie biuro wiertnicze Rychłowski, Wehr i S-ka, w której obaj bracia pracowali do śmierci Aleksandra i którą przejął następnie Bolesław. Firma już w 1896 r. mogła poszczycić się sukcesem, jakim było nawiercenie w Warszawie wody artezyjskiej z utworów oligocenu. Jednakże osiągnięciem wyjątkowym z punktu widzenia geotermiki było nawiercenie, po raz pierwszy na Niżu Polskim, wody termalnej. Otwór świdrowy wykonany został z inicjatywy i pod kierunkiem Inż z A. Rychłowskieg w celu poszukiwania złóż soli lub wysoko-procentowej solanki w Aleksandrowie pogr. na folwarku Stawki Wł. Karszo-Siedlewskiego (B. Rychłowski, 1917). Wiercenie to, wykonane w latach 1902-1904, osiągnęło głębokość 1163 m. Na głębokości ok. 500 m. w stropie utworów doggeru pojawiła się solanka o stężeniu ok. 5%. Od głębokości otworu 3130 st. (ok. 1000 m.) woda samowypływająca wykazała temperaturę 28o C. Biorąc średnią roczna temperaturę okolicy +8oCi dodając stopnie geotermiczne 35, właściwa temperatura byłaby +43oC. Jest to więc terma, cieplica pierwsza w Królestwie Polskiem odkryta w 1904 r. Temperatura wody wypływającej z otworu świdrowego + 28o zamiast + 43o objaśnić się daje ochładzaniem się wody w przepływie przez górne chłodniejsze warstwy skalne przez łatwe przewodnictwo rur stalowych i żelaznych (B. Rychłowski, 1917). Wypływ solanki w miejscu wiercenia otworu istniał jeszcze w 1955 r. Jej temperatura przekraczała 20oC (Kolago, 1955). Odkrycie to, w zasadzie przypadkowe, stawia Aleksandra Rychłowskiego, inicjatora i kierownika wiercenia na czele pionierów polskiej geotermiki użytkowej. Jego młodszy brat Bolesław, współwłaściciel, a następnie właściciel założonej przez Aleksandra spółki zasłużył się nie mniej, choć inaczej. Zapoczątkował on publikację (1917, 1930) materiałów zawierających dokumentację geologiczną, a często także hydrogeologiczną setek wierceń (przeważnie studziennych) wykonanych w Polsce. Pierwsze z tych wydawnictw p.t. „Materyały do Hydrologii Królestwa Polskiego i ziem przyległych” zawiera profile 1323 otworów, w tym wspomnianego wyżej wiercenia w Aleksandrowie Kujawskim, wraz z jego szczegółową dokumentacją hydrogeologiczną i geotermiczną."
Proszę! Termalne źródełko w Aleksandrowie... Gdyby dotrzeć do tej w/w pozycji to może dałoby się źródełko namierzyć na podstawie jakichś map. Ciekawe, czy to był unikat czy pod Aleksandrowem jeszcze coś możliwego do eksploatacji sobie siedzi? Ale pewnie gdyby tak było to już dawno zostało by to wykorzystane. Niestety to już pewnie tylko historia i miejscowa ciekawostka.
W Gazecie Aleksandrowskiej z 2008r. w 14nr. znalazłem artykuł: Aleksandrów Pograniczny. Z pamiętnika dr Konstantego Krynickiego.:
"Mamy także niewielką olejarnię, a w przyszłości zdaje się, niezbyt oddalonej, będziemy posiadali warzelnię soli. Mniej więcej przed laty 6-u Towarzystwo Karszo-Siedlewski i sp. rozpoczęło roboty rozpoznawcze, wiertnicze, w celu dotarcia do pokładów soli krystalicznej, przez które przepływająca woda dostarcza soli źródłom ciechocińskim. Przed rokiem świder doszedł do miejsca, stąd na zewnątrz wydobywała się solanka. Dzisiaj, po roku wiercenia, gdy świder doszedł głębokości 950 metr., solanka w dalszym ciągu się wydobywa, ma 6 procent soli, temperaturę 20 stopni C i przytem jest nasycona niezbadanemi bliżej gazami. Kto wie, czy za kilka lat pod Aleksandrowem nie stanie jaki zakład wodoleczniczy. Tak czy siak mamy nadzieję, że przemysł ten ożywi okolicę i z czasem dostarczy zarobku pewnej grupie ludzi."
Jak widać już wtedy ludzie mieli nadzieję na rozwój gospodarczy miasta...
środa, 14 marca 2012
Zdezelowany pałac w Seroczkach.
Gdyby ktoś to dzieło odnowił to mielibyśmy na terenie powiatu architektoniczne arcydziełko. A tak mamy melinę. Za komuny był tu jakiś zakład hodowli czegoś. Wtedy pewnie budynek był remontowany. Teraz to ruina. Wokoło park. Z tyłu na zapleczu jakieś stawy. I tu na zapleczu perełka. Zabytkowa kapliczka. Nadal używana. W Seroczkach nie ma kościoła. Właściwie to nic tu nie ma. Osiedle - pamiątka po dawnym zakładzie rolnym zapewne.
Szaro, smutno. Ubogo. Jedyny ruch widać na drodze Radziejów - Aleksandrów. Do pałacu prowadzi brama, też pewnie z czasów jego świetności.
czwartek, 1 marca 2012
wtorek, 14 lutego 2012
Troszkę zimy w zimie.
Jak jest śnieg w zimie to jest przyjemniej. Chociaż foto pstrykanie przy temperaturach ujemnych nie należy do przyjemności. Ręce grabieją. Rękawiczki przeszkadzają. Aparat zamarza i traci elastyczność. Bateria pada szybko.
Bieganie w zimie to też nic przyjemnego. Oddychać ciężko. Pot nie paruje spod ubrań. Ogólnie kiszka. Truuudno... Delikatny trucht w tempie aerobowym nie jest zły. Więcej można zwiedzić, aniżeli przy normalnym chodzie. Przyjemne z pożytecznym. Po drodze jak się ma trochę szczęścia można się natchnąć na jakiegoś czworonożnego przedstawiciela gatunku innego niż ludzki. Który ostatnio mi bardzo zbrzydł.
Bliskie spotkanie trzeciego stopnia.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Dziękuję za poświęcony czas. Aby kontynuować przeglądanie starszych wpisów kliknij na link "starsze posty" lub wejdź w archiwum.




