Statystki oglądalności utrzymują się nadal na wysokim poziomie. Co prawda po chwilowym bumie, oglądalność spadła, ale obecnie stabilizuje się na równym poziomie.
FOTO - BLOG NIE TYLKO DLA ODKRYWCÓW ;-) LOKALNE CIEKAWOSTKI I historie z rejonu powiatu aleksandrowskiego i okolic Ciechocinka, Aleksandrowa Kuj., Nieszawy. Fotorelacje z podróży oraz inne rzeczy i osoby, które wzbudziły moje zainteresowanie a których być może nie wiedzieliście lub nie widzieliście. A może wiesz coś ciekawego i chcesz się tą wiedzą ze mną podzielić? Pozdrawiam czytelników i zapraszam do współpracy. Jerzy Głuchowski.
TAGI (szukasz postów powiązanych tematycznie tu je znajdziesz):
krajobraz
(203)
lokalne ciekawostki
(186)
reportaż
(159)
architektura
(112)
Aleksandrów Kuj.
(85)
Ciechocinek
(71)
fotografia uliczna
(59)
rekreacja
(44)
cmentarz
(30)
kapliczka
(29)
sport
(29)
lokalne historie
(26)
fotożart
(25)
góry
(23)
zamek
(23)
zwierzyniec
(21)
psiemyśli
(19)
rysunek
(19)
roślinki
(17)
Nieszawa
(16)
Tatry
(15)
bunkry
(15)
kyokushin
(14)
kościół
(12)
abstrakcja
(11)
konie
(11)
zbliżenia
(11)
domowe studio
(10)
ze szkicownika
(10)
moje pisanie
(8)
Toruń
(7)
sztuki walki
(7)
II Wojna Światowa
(6)
graffiti
(6)
smartfon
(6)
tani fitness
(4)
akt
(2)
latające urządzenia
(2)
portret
(2)
postać
(1)
wspomnienia
(1)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą psiemyśli. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą psiemyśli. Pokaż wszystkie posty
piątek, 9 czerwca 2017
wtorek, 28 marca 2017
Gdzie czytają mój Blog?
Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że to Googlowska ściema, ale fajnie sobie pomarzyć o popularności :-)))
piątek, 30 grudnia 2016
Ponad 10 000 wejść!
Zbliża się koniec roku a mój Blog ma ponad 10 000 wejść. To już liczba mieszkańców małego miasta :-) Pozdrawiam czytelników.
poniedziałek, 5 grudnia 2016
Wzrost zainteresowania czy puste wejścia?
Prawie 9 000 wejść na Blog w listopadzie? WOW!!! Czemu sobie zawdzięczam takie zainteresowanie? Dzięki i pozdrawiam.😏
niedziela, 25 września 2016
Szukamy parawaniarzy.
Morze, nasze morze. Nasze poszukiwania słynnych parawaniarzy lub parawaningowców nad morzem zaczynamy na Przylądku Rozewie. Dookoła lasy, mało ludzi. Żeby dostać się na plażę, trzeba zejść z wysokiego klifu. Co prawda nie ma słońca, jednak podejrzewam, że nawet w pogodę nie ma tu za wiele ludzi. Sympatycznie.
Brak słońca powoduje, że parawaniarze chowają się w swoich kwaterach. Parawaniarz to (cytując Wikipedię :-) takie stworzenie, które zawsze po plaży, porusza się z osobistym parawanem.
Sam parawan to taka szmata, którą rozpina się na kilku kołkach. Oczywiście parawaniarz ma zawsze przy sobie osobisty paramłotek. Wykonany z drewna, który to jest specjalnie przystosowany konstrukcyjnie do wbijania kołków na plaży. Musi mieć taki rozmiar, żeby można było go użyć, nawet w przypadku nadużycia środków relaksujących w puszce i to przy wietrznej pogodzie.
A do czego służy w/w parawan? Parawan plażowy to zmodyfikowana forma parawanu zwykłego. Udoskonalona technicznie, rozbudowana o kilka dodatkowych funkcji.
Jedna z nich, to umożliwienie szybkiej aneksji kawałka plaży na własny użytek. Co bardziej zaawansowani w tej sztuce, potrafią zająć nawet kawałek morza.
Druga, to ochrona swoich rzeczy, przed dewastacyjnym działaniem potomstwa innych parawaniarzy.
Oczywiście parawany są w różnych rozmiarach. Większa szerokość czyli, co za tym idzie możliwość aneksji większego obszaru plaży, świadczy o statusie majątkowym jego właściciela.
Osobno, ale razem...
Podobno powstają już związki parawaniarskie oraz zawody w prawaningu. A lobby parawaningowe dąży do wejścia na olimpiadę.
Na szczęście, samorządowcy nadmorscy powoli zaczynają zwalczać powyższy proceder.
Mam nadzieję, że jeśli jeszcze kiedyś zjawię się na którejś z naszych popularnych plaż, aby powdychać zapach olejku do opalania, popływać pomiędzy rozlanymi na wodzie kałużami z rozpuszczonych kremów oraz poćwiczyć slalom pomiędzy pomiędzy zgromadzonymi tam tłumnie ludźmi. Nie będę musiał dodatkowo jeszcze ćwiczyć na torze przeszkód z porozwieszanych na półmetrowych palach, szmat.
| Póki co, ratownik wywiesił blagą flagę. Niestety musiał poddać się. Trudno, jakby coś to czeka go niezły tor przeszkód... |
wtorek, 31 maja 2016
piątek, 29 kwietnia 2016
Podziękowania
czwartek, 24 marca 2016
Była sobie ścieżka zdrowia...
Miało być tak pięknie... a wyszło jak zwykle...
Na zdjęciu widoczna zniszczona jedna ze stacji ścieżki zdrowia PZU w Aleksandrowie Kuj. przy ul. Parkowej.
Po co w ogóle coś robić w tym mieście, jeśli i tak patole spod znaku zielonego krzaka i białego proszku na spirytusie, zaraz to rozwalą albo ktoś coś ukradnie. A potem tak już zostaje i nikt tego nie naprawia aż się samo nie rozsypie. Zresztą od samego początku ta ścieżka to było totalne nieporozumienie. Trasa biegowa po której nie dało się biegać. Brak wytyczonej drogi. Krzaki. Błoto i glina. Kretowiska. Potem ktoś przyjechał i zdarł z wierzchu darń, trawę czy jak to tam zwać odsłaniając piach i ...korzenie. Podobno po tych trasach można też jezdzić na nartach... Ciekawostka :-) Teraz jest to dobre miejsce żeby usiąść i coś wypić. Z dala od ludzi. W sam raz żeby postraszyć samotne panie, które ewentualnie, skuszone nazwą tego czegoś, chciałyby tu pobiegać. Jedna wielka porażka.
Czy są w ogóle miejsca w Aleksandrowie gdzie można pobiegać? Tak... można po ulicy... Albo jak się jest chłopem ważącym z 90 kg. to można po lesie. Co niektórzy a szczególnie panie wieczorami, kiedy ustaje ruch biegają ulicami. Aczkolwiek wątpię czy to zdrowo... Widoki wątpliwe, towarzystwo patologiczne, nawierzchnia tandetna. "Taaka gminaa", chciałoby się zacytować słowa piosenki.
Podejrzewam, że los tej sciezki zdrowia jest już przesądzony. Zakończy ona swój żywot podobnie jak pozostawiona samej sobie ścieżka przyrodnicza "Świerczyna" na ul. Narutowicza, która swego czasu przestała istnieć, ale na oficjalnych stronach miasta nadal figurowała jako jedna z atrakcji miasta :-)))
A tak było na początku:
środa, 8 lipca 2015
Nie rozumiem
Pewnego dnia poszedłem załatwić sobie zaświadczenie w jednym z wydziałów Urzędu Miasta w Aleksandrowie Kuj. Niestety nie udało mi się nic załatwić. Była to godzina 14:40 i Pani Kierownik tego wydziału stwierdziła, że już nic nie zrobi ponieważ wydanie takiego zaświadczenia trwa godzinę. Usłyszałem też, że trzeba się było najpierw dowiedzieć co i w jakim czasie można załatwić a jak się nie ma czasu to trzeba wziąć wolne (a może urlop? już nie pamiętam). Tymczasem na parkingu przed Urzędem napotkamy taki oto znak... Hmmm...? Stwierdzam tu pewną nieścisłość, albo Pani Kierownik nie trzyma standardów, albo trzeba zwiększyć czas parkowania.
P.S. Morał... Za drugim podejściem (pod nieobecność Pani Kierownik) otrzymałem w/w zaświadczenie od innej Pani w ciągu 20 minut...
Taka sytuacja.
czwartek, 2 lipca 2015
poniedziałek, 1 czerwca 2015
Statystyka
Statystyka.
Nie zawsze jest po to aby pomagać. Czasem jest celem samym w sobie. Na moim blogu wskazuje mi czy zainteresowanie nim spada czy wzrasta. Jak widać ogólnie zainteresowanie blogiem wzrosło i pomimo dużych spadków utrzymało się na podobnym poziomie od ostatniego zdecydowanego wzrostu oglądalności. Cieszę się i zapraszam do aktywnego udziału czytelników zainteresowanych tematyką blogu do współtworzenia go. Pozdrawiam.
Jerzy
wtorek, 3 lutego 2015
poniedziałek, 10 listopada 2014
UWAGA!!!
Szanowni czytelnicy mojego blogu. Dziś odkryłem, że najlepszą przeglądarką do czytania blogu jest Google Chrome. Niestety po wejściu na stronę blogu poprzez Firefoxa okazało się, że wszystko tu wygląda inaczej. Przygotowuję Posty w blogu korzystając z przeglądarki Google i tam wyglądają one dobrze - tak jak ja tego chcę. Niestety jak widać monopoliści są wszędzie. Szkoda bo zniekształcenia w Firefoxie wg mnie znacznie utrudniają odbiór postów. Wobec tego jeśli ktoś stwierdzi, że posty są dziwnie sformatowane to proszę przejść na Chrome. Z poważaniem Jerzy G.
wtorek, 30 września 2014
sobota, 30 sierpnia 2014
Idę na rekord.
I znowu trochę statystyk. Po okresie zastoju i marazmu na blogu, znowu statystyki odnotowują wzmożoną aktywność. I znowu zaczynają się pojawiać komentarze bogate w informacje.
czwartek, 31 lipca 2014
ABSOLUTNY REKORD ODWIEDZIN BLOGA
Użytkownicy i twórcy blogów z Google zapewne wiedzą, że w ustawieniach można sobie sprawdzić statystyki. Ostatnio zaobserwowałem taką ciekawostkę i z czystej chęci chwalenia zamieszczam post, którego jedynym celem jest chęć samozaspokojenia się. Co prawda nie przypominam sobie abym już w 2006 roku zakładał bloga, ale może się mylę. Pamięć może mnie zawodzi. A zresztą 2006 r. wygląda całkiem dobrze... :-) W każdym bądź razie te słupki a właściwie górki całkiem dobrze wyglądają, cokolwiek one oznaczają... Pomimo rozkoszy, którą doznaję obserwując - jako Twórca! te wznoszące się objawy wzrostu zainteresowania, pozostanę jednak przy racji, że statystyka to tylko narzędzie, którego rolą jest służenie i pomaganie w realizacji konkretnych celów. Nie jest to Cel sam w sobie, o czym często zdarza się zapominać. Bo czy wzrost popularności może świadczyć np o wzroście jakości informacji? Właściwie to popularności czy zainteresowania... bo to chyba nie jedno i to samo. A może wejścia na bloga to zwykły przypadek?
piątek, 3 maja 2013
6. Bunkry - ciąg dalszy. Otłoczyn. Pomiędzy Szosą E1 a Wisłą.
http://jerzy-foto.blogspot.com/2011/05/bunkry-ciag-dalszy-rejon-trasy-a1.html - Tutaj poprzedni post o tzw. "bunkrach".
Wracam do tematu umocnień z II Wojny Światowej w okolicach Aleksandrowa. Kontynuując marsz umocnieniami od torów w Otłoczynku do jedynki po jej drugiej stronie napotykamy na wzniesieniach na wykopy. Dalszy ciąg niemieckich umocnień, no bo cóż to innego mogłoby być :-) Na obu krańcach wzgórza, przy szosie oraz na przeciwległym końcu natrafiłem na wystające z ziemi betonowe płyty. Zasypane ziemią w sporych dołach. Nie ma zielonego pojęcia co to, ale kombinuje, że nie znalazły się tutaj przypadkowo. Jak dla mnie to mogą to być jakieś fragmenty niemieckich transzei. Może przewrócone. Może umocnienia stanowisk bojowych armat. Z kształtów widocznych na ziemi wynika że to betonowe płaskie ściany w kształcie litery S. Jakieś bardziej trywialne przeznaczenie tych płyt w tym miejscu nie przychodzi mi do głowy :-) Może znajdzie się ktoś kto wie coś więcej to zapraszam do komentowania.
Wracam do tematu umocnień z II Wojny Światowej w okolicach Aleksandrowa. Kontynuując marsz umocnieniami od torów w Otłoczynku do jedynki po jej drugiej stronie napotykamy na wzniesieniach na wykopy. Dalszy ciąg niemieckich umocnień, no bo cóż to innego mogłoby być :-) Na obu krańcach wzgórza, przy szosie oraz na przeciwległym końcu natrafiłem na wystające z ziemi betonowe płyty. Zasypane ziemią w sporych dołach. Nie ma zielonego pojęcia co to, ale kombinuje, że nie znalazły się tutaj przypadkowo. Jak dla mnie to mogą to być jakieś fragmenty niemieckich transzei. Może przewrócone. Może umocnienia stanowisk bojowych armat. Z kształtów widocznych na ziemi wynika że to betonowe płaskie ściany w kształcie litery S. Jakieś bardziej trywialne przeznaczenie tych płyt w tym miejscu nie przychodzi mi do głowy :-) Może znajdzie się ktoś kto wie coś więcej to zapraszam do komentowania.
czwartek, 17 listopada 2011
Ja tu pilnuję i sprzątam!
piątek, 16 września 2011
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Dziękuję za poświęcony czas. Aby kontynuować przeglądanie starszych wpisów kliknij na link "starsze posty" lub wejdź w archiwum.





.png)