TAGI (szukasz postów powiązanych tematycznie tu je znajdziesz):

piątek, 7 września 2012

Śladem niemieckiej techniki wojennej. Kanał Mazurski.

Jadę dalej, tropem nazistów po Mazurach. Tym razem przenoszę się nad wodę. Właściwie to nad wodę, która kiedyś tam miała być... 
Kanał Mazurski zaczął powstawać w 1911r.! Niemcy chcieli połączyć nim jeziora mazurskie z ... Bałtykiem! W skład budowli kanału miały wchodzić śluzy. Prace przerwano. Wznowiono je w czasie II Wojny Światowej. I znowu przerwano. Dzisiaj można te wynalazki zobaczyć. Działają mocno na wyobraźnię. Ukryte w krzakach, między drzewami, betonowe niedokończone budowle.
Początki kanału znajdują się w sąsiedztwie Mamerek. Można tam zobaczyć jedną śluzę niedokończoną Leśniewo Dolne i jedną prawie skończoną - Leśniewo Górne.
Na tej drugiej obecnie rozłożył się park linowy. Budowla ta z olbrzymią dziurą w ścianie w kształcie faszystowskiej gapy wygląda jak z ekranizacji książek Verna'a.


Leśniewo Dolne

Śladem niemieckiej techniki wojennej. Anna w Mamerkach.

O tym miejscu dowiedziałem się przypadkowo od kolegi. O Gierłoży i Wilczym Szańcu słyszał chyba każdy Polak. Ale o Mamerkach...? Wątpię. A to tylko ok. 18km. od Kwatery Hitlera. Hmm... Aż dziw ile w Polsce jest takich miejsc, ciekawych i nieznanych. A niby chcemy być atrakcyjni turystycznie... Heh... okazuje się, że niemieckie pomysły na opanowanie świata, mają w Polsce całkiem spore odbicie w budowlach.
Kwatera główna niemieckich wojsk lądowych. Kryptonim Anna. 
Na miejscu namiot, parking, opłata. Ale jakbym się uparł to pewnie wszystko dałoby się zwiedzić za darmo. ...Prowizorka... Wygląda to trochę jak w skansenie fortyfikacji w Toruniu. Zapaleńcy i pomysł. Ale turyści tu docierają i zwiedzają, widziałem. Generalnie to przy okolicznych zabytkach przeważają niemieckie autokary. No cóż...
W Mamerkach można obejrzeć, dotknąć i zwiedzić w środku takie bunkry jak te, które były w Gierłoży. Troszkę mniejsze. Ale jest tam bunkier gigant. Robi wrażenie. Na dachu tego ustrojstwa zainstalowano kolejne, współczesne. Wieżę widokową. Widok z niej to generalnie czubki drzew i kawałek jeziora :-)
Poza wejściem na górę można w Mamerkach także zejść w dół i przespacerować się podziemnym korytarzem technicznym między schronami (pamiętajcie o latarce).
Wszystko ukryte w krzakach w lesie, pomiędzy drzewami. Tuż przy brzegu jeziora. Żeby zobaczyć wszystko trzeba czasu i dobrych butów.
Może zamiast produkować kolejne Juraparki ktoś tutaj kiedyś zrobi coś naprawę fajnego...

http://www.mamerki.com/



Wygląda jak ziemianka z błota :-) To sztuczne maskowanie, udające mech. Kiedyś było zielone.

Śladem niemieckiej techniki wojennej. Wilczy Szaniec.

Piramida?
Menu w restauracji. Ciekawe co na to Magda G. ...?
Zbierałem się, zbierałem. W końcu się wybrałem. Do Gierłoży. Na Mazury. Czyli do Wilczego Szańca. Kwatery Adolfa Hitlera. Powiem krótko. To co Niemcy kiedyś budowali, to jest dla mnie czyste science fiction. Ja tego nie ogarniam. Bunkry w Gierłoży. Kanał Mazurski. Podziemia w Książu. Materiał na scenariusz kilku komiksów. Pomijając oczywiście to, ile cierpień ludzi i przelanej krwi wiąże się z realizacją tych ich pomysłów. Jednak myślę, że każdy to dobrze wie i zdaje sobie z tego sprawę.
Na miejscu dowiedziałem się wielu ciekawych rzeczy... Np., że to co w Wilczym Szańcu można zobaczyć i co tak efektownie wygląda na zdjęciach w necie to tylko ruiny. Że ekspozycja jest pod zarządem firmy nomen omen polsko-austriackiej... Co potwierdziła oprowadzająca po obiekcie pani przewodnik. I pewnie wpływy ze zwiedzania jak z hipermarketów idą za granicę? che che. No, ale w końcu Hitler był Austriakiem.
Tak, tylko ruiny. Kwatera została przez Niemców wysadzona. Pozostały tylko schowane w lesie ściany budowli oddające ich ogólny kształt. Drogi ponoć rozkradli po wojnie miejscowi. Na miejscu jest stylizowana na kasyno wojskowe z epoki restauracja i hotel.
Wrażenia? No cóż.. ogólnie to troszkę wszystko się sypie...:-) A serio to chyba brak pomysłu i może kasy na ekspozycję tego betonu. Ale warto ten spadek po nazistach zobaczyć. Choćby po to by ocenić jak wiele Niemcy zainwestowali w wojnę i jak nieograniczona wtedy była wena twórcza ich naukowców i projektantów.
http://www.wolfsschanze.pl


poniedziałek, 3 września 2012

piątek, 27 lipca 2012

Kajakiem do Nie Swornych Gaci :-)))

Spływ kajakowy jest fajny. O ile płynie się wąskimi kanałami i rzekami a nie przez pustynię wodną na środku jeziora. Spokój i cisza. Piękne widoki. Przyroda. Jedyne wydarzenia, które zakłóciły relaksacyjną wycieczkę to atak łabędzia broniącego swych młodych i próba zejścia do nieprzeciętnie niestabilnej jednostki - kajaka z pomostu zakończona zamoczeniem plecaka. Ale jak przygoda to przygoda, każdej chwili szkoda... cytując klasyka. ;;-)  Generalnie trasa łatwa i przyjemna. Żadnej ekstremy. I dobrze. Nie tego szukaliśmy. Chociaż to też pojęcie względne. Dla jednych to co ekstremalne to dla innych lajcik. 
Spływ był do Swornychgaci (jaka nazwa:-)). Skąd nie pamiętam. Jakoś tak wyszło. Nie mogę odtworzyć nazwy z pamięci a tras kajakowych w okolicy na mapie od groma. Wsiadamy w busa i wywożą nas na start. Powrót kajakiem do bazy. Można też odwrotnie. Czy warto? Warto.
Czy polecę organizatora? Nie. Dlaczego? Nie wiem... Tak jakoś nie przypadł mi do gustu i już. Wysłał nas na wodę bez map. Te są pewnie dla prawdziwych kajakowiczów. Szlaki nie są oznaczone. Żeby nie inni kajakowicze napotkani na drodze i tubylcy, moglibyśmy szukać co niektórych rzek do wieczora. Poza tym nie wiedzieliśmy jak rozłożyć czas. Przy pobieraniu opłat, pracownik sam nie wiedział ile ma od nas wziąć. Chyba myślał, że my to nie my, tylko ktoś inny. W restauracji firmowej w/w czekaliśmy chyba ze 20min. na obiad przy pustych stolikach. Jeśli chodzi o sprzęt to daje radę. Stopień zużycia oceniłbym na 30 - 40 procent. Nikomu nie polecam natomiast jedynki. Wywrotne toto, lata po wodzie jak przysłowiowy smród po gaciach. Zainteresowanym podam stronę internetową jak będą chcieli.
Kajaki to super sprawa na spędzenie wolnego czasu. Nam zajęło to prawie cały dzień.


poniedziałek, 9 lipca 2012

Poszukiwania zaginionej miejscowości. Wygoda.

Wygoda. Miejscowość, która teraz jest poligonem artyleryjskim.


Podobno był w tej miejscowości cmentarz, co zresztą wskazują stare przedwojenne mapy. Bezpośrednio w pobliżu tego miejsca znajdowała się chyba leśniczówka Wygoda lub Rukheide. Położenie tej osady łatwo określić na mapie. Ukształtowanie dróg pomimo rozjechania ich przez poligonowe maszyny wojenne pozostało do dzisiaj właściwie takie samo patrząc na google. Poniżej mapa z chyba 1923r. Strzałka wskazuje symbol cmentarza.


Tutaj lepiej widać: http://amzpbig.com/maps/3077_%281583%29_Podgorz_1940.jpg

http://wikimapia.org/#lat=52.9105321&lon=18.5444026&z=14&l=28&m=b a tutaj stan dzisiejszy.

No i jeszcze charakterystyczny staw Fryze w pobliżu (na tej mapie niewidoczny), do dzisiaj obecny pośród drzew, chociaż sam już pewnie zapomniał, że się kiedyś tak nazywał.
No to co rower między nogi i teorię przelewamy w pot. Czy jest tam jeszcze coś w ziemi co ostało się po dawnych mieszkańcach tych wiosek? Wątpię... Dzisiaj w miejscu gdzie na mapie napisano Wygoda, jest wielka równina nad którą latają pociski.
...................................................................................................................................................................

piątek, 29 czerwca 2012

Kamień na Podolu

Zainspirowany informacjami uzyskanymi poprzez bloga o tym nieznanym miejscu, po długiej przerwie niezależnej ode mnie, postanowiłem w końcu wsiąść na rower aby dokonać zwiadu terenowego. Trasa Aleksandrów - Ciechocinek - Podole i z powrotem. Na oko ponad 14km. A co to za miejsce? Ano już mówię, chociaż sam opieram się wyłącznie na, jak powiedziałem info od czytelników bloga. Kamień w lesie. Właściwie to fragment czegoś... Jakiegoś pomnika. Chyba betonowa bryła. Na niej charakterystyczny wzór. Leży przy polnej drodze w zaśmieconym lasku tuż przy gospodarstwie.


Hmm? Podobny wzór jak ten na jednym ze zdjęć tutaj: http://jerzy-foto.blogspot.com/2012/04/gdzie-by-cmentarz-w-brzeczce-teraz-juz.html

czwartek, 28 czerwca 2012

Zakończenie sezonu 2011/12 w Toruńskim Klubie Karate Kyokushin

Moja relacja fotograficzna.



Ciężko było pstrykać bo akcja zmieniała się tak dynamicznie, że mój Canonier nie nadążał z migawką :-) Na zakończenie roku szkolnego przed wakacjami odbył się w moim klubie już tradycyjnie ostatni regularny trening. Oto co zaobserwowałem. Więcej szczegółów na stronie mojego klubu.

Na początek kilka zdjęć z Bulwarów. Tak na zachętę. Żeby złapać klimat lata.

poniedziałek, 25 czerwca 2012

Renowacja starego cmentarza na Słońsku.

W związku z tym, że dobrzy ludzie wpadli na kolejny znamienity pomysł, wyciągam posta o cmentarzu na Słońsku Górnym (Ciechocinek) oraz informuję, że pospolite ruszenie będzie mieć miejsce dnia 30 czerwca obecnego roku. Podejrzewam, że organizatorzy na ten dzień każdą chętną do pracy duszę zwołają, więc ja także to niniejszym tu czynię. To kolejny w powiecie aleksandrowskim stary cmentarz, którzy może wreszcie stanie się przyjazny ludziom. Naprawdę, moim zdaniem warto dbać o te miejsca. po pierwsze z racji zwykłej takiej prostej ludzkiej; przecież tam mogą spoczywać przodkowie wielu z nas. Dwa, to są w niektórych przypadkach zabytki, które można brzydko mówiąc zwiedzić. To takie miejscowe, lokalne "atrakcje" turystyczne. No i wreszcie z racji poprawy bezpieczeństwa mieszkańców. Co za zwrot... rodem z PRL-u. Ale taka jest prawda. Te zapuszczone krzaki z nagrobkami to zwykła melina. 
A w poprzednim w/w poście kilka słów o nim i o innych ciekawostkach, które w niedalekim sąsiedztwie znaleźć można. 
............................................................................................................
2.07.2012r.


Efekt pracy:
http://www.tvp.pl/bydgoszcz/aktualnosci/kulturalne/porzadkuja-zapomniane-nekropolie-z-potrzeby-serca/7862159/porzadkuja-zapomniane-nekropolie/7867649

Stary cmentarz w Ciechocinku - Słońsk Górny.

Brama w polu. Na starych mapach główna droga jest właśnie z tej strony.

Idąc, jadąc przez Słońsk Górny od strony Ciechocinka, mijamy stary cmentarz. Trochę się jeszcze nagrobków ostało, pomimo upływu czasu. Napisy w języku niemieckim. Miejsce znajduje się po drodze nad Wisłę. Można się tędy dostać w rejon gdzie jest miniaturowa przystań rzeczna.

czwartek, 21 czerwca 2012

Przedsiębiorstwo Eksportu Wewnętrzego

W skrócie: PEWEX. Czyli kawałek zagranicy w szarej PRL-owskiej rzeczywistości. To tutaj się kupowało kasety TDK i BASF do magnetofonów marki Grundig i Kasprzak. Kiedy w sklepach dostępny był tylko STILON. To wyjaśnienie dla tych co nie pamiętają. Były tam także gumy do żucia tzw. donaldówy oraz inne towary, których sam widok doprowadzał do rozkoszy.  Zamieszczam to zdjęcie dzięki uprzejmości kolegi, który wykonał tę fotkę w Gdańsku. Taka pozostałość po dawnej epoce.
W ogóle ciekawa nazwa... eksport wewnętrzny...

 Trochę to chyba nawet było malowane w technologii 3D :-)

niedziela, 17 czerwca 2012

Budowniczy socjalizmu.

Taka niekonwecjonalnaja pamiątka z jedynie słusznej epoki ostała się pod Ciechocinkiem. Właściciel mówi, że jego "Smok" jest nadal sprawny. Smok, bo podobno w nocy zionie ogniem i potężnym dymem. Aczkolwiek jego barwy wojenne nie są niestety już oryginalne to wyglądają całkiem prawdziwie. Słyszałem, że radzieccy kowale wykuwali te maszyny z jednego kawałka stali, co znacząco podnosiło ich wytrzymałość.



Dziękuję za poświęcony czas. Aby kontynuować przeglądanie starszych wpisów kliknij na link "starsze posty" lub wejdź w archiwum.