TAGI (szukasz postów powiązanych tematycznie tu je znajdziesz):

piątek, 29 czerwca 2012

Kamień na Podolu

Zainspirowany informacjami uzyskanymi poprzez bloga o tym nieznanym miejscu, po długiej przerwie niezależnej ode mnie, postanowiłem w końcu wsiąść na rower aby dokonać zwiadu terenowego. Trasa Aleksandrów - Ciechocinek - Podole i z powrotem. Na oko ponad 14km. A co to za miejsce? Ano już mówię, chociaż sam opieram się wyłącznie na, jak powiedziałem info od czytelników bloga. Kamień w lesie. Właściwie to fragment czegoś... Jakiegoś pomnika. Chyba betonowa bryła. Na niej charakterystyczny wzór. Leży przy polnej drodze w zaśmieconym lasku tuż przy gospodarstwie.


Hmm? Podobny wzór jak ten na jednym ze zdjęć tutaj: http://jerzy-foto.blogspot.com/2012/04/gdzie-by-cmentarz-w-brzeczce-teraz-juz.html

czwartek, 28 czerwca 2012

Zakończenie sezonu 2011/12 w Toruńskim Klubie Karate Kyokushin

Moja relacja fotograficzna.



Ciężko było pstrykać bo akcja zmieniała się tak dynamicznie, że mój Canonier nie nadążał z migawką :-) Na zakończenie roku szkolnego przed wakacjami odbył się w moim klubie już tradycyjnie ostatni regularny trening. Oto co zaobserwowałem. Więcej szczegółów na stronie mojego klubu.

Na początek kilka zdjęć z Bulwarów. Tak na zachętę. Żeby złapać klimat lata.

poniedziałek, 25 czerwca 2012

Renowacja starego cmentarza na Słońsku.

W związku z tym, że dobrzy ludzie wpadli na kolejny znamienity pomysł, wyciągam posta o cmentarzu na Słońsku Górnym (Ciechocinek) oraz informuję, że pospolite ruszenie będzie mieć miejsce dnia 30 czerwca obecnego roku. Podejrzewam, że organizatorzy na ten dzień każdą chętną do pracy duszę zwołają, więc ja także to niniejszym tu czynię. To kolejny w powiecie aleksandrowskim stary cmentarz, którzy może wreszcie stanie się przyjazny ludziom. Naprawdę, moim zdaniem warto dbać o te miejsca. po pierwsze z racji zwykłej takiej prostej ludzkiej; przecież tam mogą spoczywać przodkowie wielu z nas. Dwa, to są w niektórych przypadkach zabytki, które można brzydko mówiąc zwiedzić. To takie miejscowe, lokalne "atrakcje" turystyczne. No i wreszcie z racji poprawy bezpieczeństwa mieszkańców. Co za zwrot... rodem z PRL-u. Ale taka jest prawda. Te zapuszczone krzaki z nagrobkami to zwykła melina. 
A w poprzednim w/w poście kilka słów o nim i o innych ciekawostkach, które w niedalekim sąsiedztwie znaleźć można. 
............................................................................................................
2.07.2012r.


Efekt pracy:
http://www.tvp.pl/bydgoszcz/aktualnosci/kulturalne/porzadkuja-zapomniane-nekropolie-z-potrzeby-serca/7862159/porzadkuja-zapomniane-nekropolie/7867649

Stary cmentarz w Ciechocinku - Słońsk Górny.

Brama w polu. Na starych mapach główna droga jest właśnie z tej strony.

Idąc, jadąc przez Słońsk Górny od strony Ciechocinka, mijamy stary cmentarz. Trochę się jeszcze nagrobków ostało, pomimo upływu czasu. Napisy w języku niemieckim. Miejsce znajduje się po drodze nad Wisłę. Można się tędy dostać w rejon gdzie jest miniaturowa przystań rzeczna.

czwartek, 21 czerwca 2012

Przedsiębiorstwo Eksportu Wewnętrzego

W skrócie: PEWEX. Czyli kawałek zagranicy w szarej PRL-owskiej rzeczywistości. To tutaj się kupowało kasety TDK i BASF do magnetofonów marki Grundig i Kasprzak. Kiedy w sklepach dostępny był tylko STILON. To wyjaśnienie dla tych co nie pamiętają. Były tam także gumy do żucia tzw. donaldówy oraz inne towary, których sam widok doprowadzał do rozkoszy.  Zamieszczam to zdjęcie dzięki uprzejmości kolegi, który wykonał tę fotkę w Gdańsku. Taka pozostałość po dawnej epoce.
W ogóle ciekawa nazwa... eksport wewnętrzny...

 Trochę to chyba nawet było malowane w technologii 3D :-)

niedziela, 17 czerwca 2012

Budowniczy socjalizmu.

Taka niekonwecjonalnaja pamiątka z jedynie słusznej epoki ostała się pod Ciechocinkiem. Właściciel mówi, że jego "Smok" jest nadal sprawny. Smok, bo podobno w nocy zionie ogniem i potężnym dymem. Aczkolwiek jego barwy wojenne nie są niestety już oryginalne to wyglądają całkiem prawdziwie. Słyszałem, że radzieccy kowale wykuwali te maszyny z jednego kawałka stali, co znacząco podnosiło ich wytrzymałość.



wtorek, 5 czerwca 2012

Zaginiony cmentarz nad Tążyną. Pieczenia.

Widoczny fragment po nekropolii.
O miejscu tym dowiedziałem się od kolegi, całkiem niedawno.
Dostać się tu można starą drogą prowadzącą przy Tążynie ze Starego Rożna i starego mostu do przejazdu kolejowego w Otłoczynie czy jak kto woli w Otłoczynku. Można też dostać się bezpośrednio tutaj z Aleksandrowa przez most w lesie koło leśniczego. Mówią na to Czarna Droga. Na skrzyżowaniu dróg, przy drodze, krzaki, krzaki, krzaki. Ale jak się dobrze przyjrzeć można jeszcze odnaleźć ślady starego cmentarza.
Kurczę, tyle razy człowiek tędy za młodego przejeżdżał rowerem... I dopiero niedawno dowiedziałem się, że tu były groby. Spotkałem się z opinią, że tu nie było żadnego cmentarza tylko doszło tu do czyjejś samobójczej śmierci. No cóż może i to prawda, iż ktoś postanowił zakończyć swój żywot w tym miejscu. Jednak czasem ludzie sięgają do wspomnień zapominając o tym, że historia sięga  w czasy bardziej odległe, niż np ostatnia wojna.
Na jednej ze starych map z 1909r. cmentarz ten jest bardzo wyraźnie zaznaczony. Nazwa miejscowości w której bezpośrednim sąsiedztwie znajdował się cmentarz to Sachsenbruck. Saksoński Most - miejscowość przy przejściu granicznym na Tążynie. Lub jak kto woli w czasach bliższych prawdopodobnie Pieczenia.
Wg info z tej strony: http://lapidaria.wikidot.com/start był to cmentarz ewangelicki. Jeden z wielu opisanych przeze mnie.

wtorek, 29 maja 2012

Lokalny bohater.

Znalazłem na You Tube ciekawą realizację młodych ludzi z jednej ze szkół w Aleksandrowie Kuj. Zamieszczam u siebie link do filmu, który prezentuje sylwetkę Zbigniewa Rostka - Żołnierza Wyklętego, który działał po wojnie na okolicznych terenach. Właśnie. Czy żołnierz? Czy bohater? Trudny temat. Sam się czasem zastanawiam czy poruszanie tego typu tematów na tym blogu jest taktowne. No bo to i tragedia ludzka i czasy dość współczesne. No i żyją jeszcze ludzie którzy pamiętają i pewnie mają różny od po wojnie urodzonych pogląd. Ale przecież gazety także serwują nam artykuły pomiędzy którymi radość z cierpieniem wymienia się pomijając stany pośrednie. Niczym skoczek szachowy przelatując nad innymi figurami w poszukiwaniu króla lub królowej numeru. Dodaję w tagach nową tematykę, hasło: "lokalne historie". Po to, żeby nie wzbudzać złych skojarzeń. "Lokalne ciekawostki" pod niektórymi postami to jakoś brzmiało mi mało poważnie.


taki tam krajobraz


Tablety.

Wszędzie tablety, tablety tej firmy, tamtej... tablety, tablety...


poniedziałek, 28 maja 2012

W korku...

Podejrzałem kiedyś w naszej stolicy taką sytuację. Co się robi hmm... ? jadąc ? w korku. Ano proszę. Dodam, że w chwilę potem ten samochód stał zaparkowany w tyle innego. A może sobie to wymyśliłem? Nie pamiętam. :-))))

Dziękuję za poświęcony czas. Aby kontynuować przeglądanie starszych wpisów kliknij na link "starsze posty" lub wejdź w archiwum.