TAGI (szukasz postów powiązanych tematycznie tu je znajdziesz):

wtorek, 11 kwietnia 2017

Szukam podziemnego przejścia pod torami w Aleksandrowie Kuj. Cz. 2.

Poszukiwania w terenie.

(Publikacja: 11.04.2017 r.)

Wyruszam w teren. Przypominam, że szukam ewentualnych śladów po przejściu przez torowisko w Aleksandrowie Kuj., które na przedwojennych mapach, zostało zaznaczone w rejonie budynków zakładu "Budkrusz" i rozebranej już dzisiaj starej cegielni. W poprzednim poście na ten temat - http://jerzy-foto.blogspot.com/2017/03/szukam-podziemnego-przejscia-pod-torami.html, zaszalałem trochę w mojej wyobraźni i spróbowałem stworzyć moją, własną historię tego miejsca. Teraz jak obiecałem udaję się w teren aby sprawdzić na własne oczy, przekonać się czy po starym przejściu naziemnym (wg relacji mieszkańców faktycznie tam takie kiedyś funkcjonowało) pozostały jakieś ślady.
Relację zacznę od lewej strony torów patrząc od miasta w kierunku Torunia. Na miejsce docieram ulicą Narutowicza. Za Sanatorium Kolejowym wjeżdżam w ulicę Boczną.
Generalnie znam to miejsce, ale teraz patrzę na nie trochę pod innym kątem.
Przy ul. Bocznej natrafimy na bardzo ciekawy budynek. Na dole murowany z drewnianym piętrem. Można powiedzieć, że wykonany w technologii :-) w jakiej również została postawiona aleksandrowska wieża ciśnień.





Niestety kawałek za tym budynkiem droga kończy się. Natraficie tam na bramę z fantazyjnym płotem wykonanym z jakichś połączonych na krzyż blach. Dalej zaczyna się teren jakiegoś zakładu. Choć z zewnątrz wygląda na to, że obiekty te nie są użytkowane.


Generalnie większość stojących w okolicy budynków swym wyglądem raczej bardziej wskazuje na przeznaczenie przemysłowe. Może to wszystko kiedyś było wspominanym w poprzednim poście tartakiem?
Więcej już nic tu nie zdziałam. Teraz kieruję się na drugą stronę torów.
Jak się okazuje na miejscu, czeka na mnie tam miła niespodzianka.
To miejsce także nie jest mi obce. Charakterystyczna wyrwa w wałach odgradzających torowisko teraz zdaje się potwierdzać przekaz o przejściu przez torowisko. Po bliższych oględzinach miejsca, nagle uświadamiam sobie, że moja wyssana z palca bajeczka o historii tego miejsca, właściwie mogłaby zostać uznana za prawdziwą. 😈 Aż korci mnie, żeby pójść na całość śladem pseudonaukowców lansujących wśród tych mniej odpornych, teorie spiskowe o zrzucaniu psychostymulantów przez wydechy silników odrzutowych na ludzi, albo o spisku farmaceutów przeciwko ludzkości. Korci mnie, żeby braki w posiadanej wiedzy na omawiany temat, wykorzystać jako poparcie mej fikcyjnej teorii o przejściu pod torami.
Myślę, że trafiłbym w upodobania pewnej grupy ludzi, którzy by to łyknęli. Wielu z nich zajmuje się tzw. "biznesem" i wszędzie opowiadają, że robią biznes, że biorą los w swoje ręce, a jutro będą jeździć nowym Ferrari. Każdy normalny człowiek powie, że rozkręca zakład fryzjerski, będzie trenerem fitnesu lub otwiera restauracje. A oni, choćbyś nie wiem jak długo pytał co konkretnie robią to masz wrażenie, że chyba produkują bombę atomową a dane ich misji możesz poznać dopiero na umówionym w tajnym miejscu spotkaniu. Gdzie najczęściej okazuje się (o ile dasz się wciągnąć w te ich brednie), że tan cały biznes to jakaś ukryta piramida finansowa a Twoja praca będzie polegać na wciskaniu kitu i wciąganiu do biznesu innych podobnych Tobie Łosi. Przy okazji jeszcze będziesz musiał wciskać ludziom za ciężkie pieniądze jakieś dopiero co odkryte cudowne lekarstwa na porost włosów, albo szampony którymi można podlewać kwiaty i myć gary. Ktoś w końcu musi na tym zarobić, dlaczego nie producent.
Stop! Odbiegłem od tematu jak koń od wystrzału.
Co zastaję na miejscu? Ulica kościelna prowadzi mnie prawie do działek ogrodniczych.
         
Po lewej stronie w krzakach niewysoki nasyp. Za nim torowisko. Nagle, w wale pojawia się wyrwa. Przez nią widać tory i podniesiony na ok. 2-3 m. poziom gruntu. Z tyłu zabudowania zakładowe.


I tu ciekawostka. W gruncie jakieś ślady po studzience. Niżej kolejne, jakby po kanale odprowadzającym ścieki. Przy torach jakieś stare pozostałości po ty co tam kiedyś było.



Tymczasem za torami niespodzianka. Wyraźna pozostałość po murowanej ścianie.



Bardziej bym się cegieł spodziewał. Może to po Niemcach zostało?
Kolejna niespodzianka czeka na mnie na górze.


Okazuje się, że górą biegły tory kolejowe. Skąd taka różnica w poziomach między torowiskami. Tory przechodzą pod fragmentem jakiejś starej hali, wystającej poza krawędź ogrodzenia zakładowego.
I teraz pytanie. Czy kiedyś tory biegły na tym poziomie? Bo jeśli tak, to jest prawdopodobne, że w kamiennym umocnieniu kiedyś był jakiś przepust. No bo inaczej po co umacniano by ziemię w jednym miejscu murem. Hala wygląda na starą. Nie mam pojęcia czemu służyła.
I to koniec na dzisiaj. Coś tam było, ale nie wiem co. Może czytelnicy coś napiszą.



3 komentarze:

  1. W tym domu mieszkał Pan Treszer a w pozostałościach po zakładzie była przetwórnia owoców Malta,jeżeli chciałby Pan się dowiedzieć to zasięgnąć wiedzy u Pana Treszera , on wie lepiej

    OdpowiedzUsuń
  2. moja ciocia obecnie tam mieszka mogę podpytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super. Oczywiście. Proszę się spytać czy pamięta przejście? Czy tory były przebudowane. Może też do kogo należał ten ciekawy budynek. O tartak. Wszystko o tym miejscu. Pozdrawiam.

      Usuń

Spam jest natychmiast usuwany. Spam will be deleted!

Dziękuję za poświęcony czas. Aby kontynuować przeglądanie starszych wpisów kliknij na link "starsze posty" lub wejdź w archiwum.