Z okazji nadchodzącego za 5 minut Nowego 2015 Roku, życzę wszystkim czytelnikom, blogerom, pasjonatom i innym pojechanym pozytywnie ludziom zdrowia, kasy i miłości. Pozdrawiam i zapraszam w Roku 2015.
FOTO - BLOG NIE TYLKO DLA ODKRYWCÓW ;-) LOKALNE CIEKAWOSTKI I historie z rejonu powiatu aleksandrowskiego i okolic Ciechocinka, Aleksandrowa Kuj., Nieszawy. Fotorelacje z podróży oraz inne rzeczy i osoby, które wzbudziły moje zainteresowanie a których być może nie wiedzieliście lub nie widzieliście. A może wiesz coś ciekawego i chcesz się tą wiedzą ze mną podzielić? Pozdrawiam czytelników i zapraszam do współpracy. Jerzy Głuchowski.
TAGI (szukasz postów powiązanych tematycznie tu je znajdziesz):
krajobraz
(203)
lokalne ciekawostki
(186)
reportaż
(159)
architektura
(112)
Aleksandrów Kuj.
(85)
Ciechocinek
(71)
fotografia uliczna
(59)
rekreacja
(44)
cmentarz
(30)
kapliczka
(29)
sport
(29)
lokalne historie
(26)
fotożart
(25)
góry
(23)
zamek
(23)
zwierzyniec
(21)
psiemyśli
(19)
rysunek
(19)
roślinki
(17)
Nieszawa
(16)
Tatry
(15)
bunkry
(15)
kyokushin
(14)
kościół
(12)
abstrakcja
(11)
konie
(11)
zbliżenia
(11)
domowe studio
(10)
ze szkicownika
(10)
moje pisanie
(8)
Toruń
(7)
sztuki walki
(7)
II Wojna Światowa
(6)
graffiti
(6)
smartfon
(6)
tani fitness
(4)
akt
(2)
latające urządzenia
(2)
portret
(2)
postać
(1)
wspomnienia
(1)
środa, 31 grudnia 2014
Życzenia Noworoczne
niedziela, 28 grudnia 2014
piątek, 26 grudnia 2014
Józefek
(Data publikacji 26.12.2014 r.)
Początek ulicy Wojska Polskiego w Aleksandrowie Kuj. czyli wjazd do miasta od strony Stawek leży pomiędzy charakterystycznymi bajorkami. Stawy te kiedyś służyły za dzikie letnie kąpieliska. Nazwa miejscowości Stawki zapewne jest odwołaniem do tychże oczek wodnych. Na skrzyżowaniu ulicy Wojska Polskiego z Aleją Marii Danilewicz Zielińskiej, pomiędzy dwoma przejazdami kolejowymi w dole znajduje się Staw Józefek. Dlaczego Józefek? O tym skąd prawdopodobnie pochodzi nazwa Józefek dowiedziałem się po założeniu blogu. Kiedyś napisałem post o solankach w Aleksandrowie Kuj. i o Willi Maria. W trakcie dyskusji, która wywiązała się na blogu, dotyczącej historii miasta otrzymałem informację, że przed wojną na wjeździe do miasta przy przedmiotowym stawie znajdowała się rzeźba Św. Józefa. Mieszkaniec Willi Maria podczas porządków odnalazł na swoim terenie rzeźbę bez głowy. Miała to być właśnie figura Św. Józefa, która wg przekazów ustnych stała jw. Podobno Niemcy w czasie wojny odcięli mu głowę i wrzucili do stawu. Wspomniany mieszkaniec Willi miał wtedy przesłać mi zdjęcie tej figury, niestety tak się nie stało. Szkoda. Może obecnie przypadkiem zajrzy na blog i spełni swoją obietnicę. Serdecznie pozdrawiam. (http://jerzy-foto.blogspot.com/2012/01/tajemniczy-las-za-potem-tajemniczy.html#more)
Nie mam zielonego pojęcia czy opowieść o figurze Św. Józefa jest prawdziwa.
|
wtorek, 23 grudnia 2014
Życzenia.
Wszystkim stałym czytelnikom oraz przypadkowym życzę dużo prezentów pod choinką, rodzinnego ciepła oraz mnóstwo uśmiechu w Święta Bożego Narodzenia. Pozdrawiam i zapraszam jak zwykle do współtworzenia ...byłem i widziałem... poprzez zamieszczanie ciekawych komentarzy.
sobota, 20 grudnia 2014
Podupadłe skrzydła młyńskie. Wiatraki w Wójtówce, Pomianach i Ossówce. Koźlaki i paltraki.
Tak się patrzę na te nasze okolice i widzę coraz więcej takich obrazków. Mąki z tego nie będzie, ale prąd tak. Trochę się zmienił wygląd, ale zasada jest ta sama. Wiatr napędza skrzydła, skrzydła ruszają mechanizmy itd. itd.
Co Nieszawa ma wspólnego z podbojem kosmosu?
(Publikacja na blogu 20.12.2014 r.)
Co wspólnego może mieć małe zapomniane przez Boga, rząd i ludzi miasteczko, położone nad Wisłą w powiecie aleksandrowskim z produkcją rakiet? Wydaje się, że nic. A jednak…
Otóż otrzymałem wskazówkę świadczącą o tym, że Nieszawa była miejscem urodzin Jerzego Haraźnego. A właściwie doc. mgr inż. Jerzego Haraźnego. Chociaż właściwie to nie wiem czy powinienem odmieniać wymowę tego nazwiska. Może powinno być: Jerzego Haraźny? Może i tak, ale po mojemu brzmiałoby to dziwnie. A wracając do tematu. Doc. mgr inż. Jerzy Haraźny wg. dostępnych mi źródeł miał urodzić się w 1920 r. i miało to mieć miejsce, jak napisałem na wstępie w Nieszawie. Nieszawa w Polsce generalnie jest chyba tylko jedna. Nie słyszałem, żeby w Polsce była jeszcze jakaś inna miejscowość o takiej nazwie.
No dobrze, ale w takim razie kim był doc. mgr inż. J. Haraźny, że znalazł się na moim blogu? Otóż Pan ten był głównym konstruktorem polskich rakiet w okresie PRL-u. Między innymi pracował on nad rakietą Meteor 2K, która była wg artykułu Jerzego Matusiaka; największą i najbardziej zaawansowaną technicznie polską rakietą badawczą. Próby nad tą rakietą były prowadzone w tajnym ośrodku nad jeziorem Łebsko. Stacja Sondażu Rakietowego była polskim Cape Canaveral. W roku 1970 dwie takie rakiety wzleciały na wysokość 100 km. nad ziemię i przekroczyły próg kosmosu. Niestety za przyczyną zazdrosnego Wielkiego Brata ze wschodu w 1974 r. zakończono eksperymenty a nasze odkrycia i technologie zostały przejęte przez zaprzyjaźnionych naukowców z ZSRR i NRD. (www.uwazamrze.pl/artykul/993201/towarzysz-wieslaw-podbija-kosmos). Wg artykułu Tomasza Augustyniaka o Programie Meteor, była jeszcze jedna przyczyna zakończenia prac.
“Oprócz przyczyn geopolitycznych był jeszcze inny powód, dla którego program rakietowy wylądował na śmietniku. W 1968 Jerzy Haraźny zaczął promować osiągnięcia zespołu.- Zdjęcie klauzuli tajemnicy i zbytnie chwalenie się sukcesami mogło mu zaszkodzić – twierdzi Wiktor Kobyliński i pokazuje stary numer biuletynu wydawanego przez Instytut Lotnictwa. Z okładki uśmiecha się czarnowłosa modelka w bikini, stojąca na wyrzutni przed rakietą. Często pojawiający się w mediach rakietowcy, którzy odważnie promowali swoje prace musieli być solą w oku niektórym kolegom. To zawiść mogła przypieczętować los zespołu, który być może dałoby się jeszcze uratować. Ostatnią rakietą, która wzbiła się w powietrze z Łeby był Meteor-3E, wystrzelony 6 czerwca 1974 roku. Następnego dnia pracownicy zdemontowali stanowiska startowe, spalili cały zapas paliwa i zakonserwowali urządzenia. Nigdy więcej nie wrócili do Łeby.” (http://tomaszaugustyniak.wordpress.com/2013/04/09/program-meteor/).
Poniżej zdjęcia pozyskane od zaprzyjaźnionego czytelnika a czasem krytyka moich artykułów. Generalnie ten post kojarzy mi się z tzw. polskimi akcentami na zawodach sportowych. Czyli; …na olimpiadzie wystąpił “polski akcent” – sędzia liniowy jest z pochodzenia Polakiem… No cóż, skoro zawodnicy się na olimpiadę nie dostali to chociaż z sędziego bądźmy dumni. Pan Jerzy Haraźny urodził się w Nieszawie i mieszkał w niej – jak czytamy w podpisie pod zdjęciem… około trzy! lata. 

Raczej niewiele, żeby to mogło mieć jakiś wpływ na jego działalność czy wywoływać wspomnienia z dzieciństwa. A i chwalić się miasto raczej nie ma czym w tym przypadku. A jednak. Dlaczego więc pisze o tym? No cóż. Z punktu widzenia tropicieli lokalnych ciekawostek, może to być inspirująca wyobraźnię informacja a może i przyczynek do dalszych poszukiwań. Jestem ciekaw czy w Nieszawie mieszkają jeszcze osoby pamiętające rodzinę bohatera postu. A może żyją tam jeszcze członkowie rodziny Pana Jerzego? Nie sądzę, żeby trzeba było od razu fundować w Nieszawie, kolejną tablicę upamiętniającą jakiś dom w którym urodził się Jerzy Haraźny. Tym bardziej, że tego typu tablic w tym miasteczku nie brakuje. Ale może warto o tym porozmawiać…
niedziela, 14 grudnia 2014
wtorek, 9 grudnia 2014
poniedziałek, 8 grudnia 2014
Co to było święto lasu? Część 1. Pobudka
Opowieści dziwnej treści - czyli:
"Pamiętnik poborowego" Część 1. Pobudka.
(Publikacja na blogu 8.12.2014 r.)
Wszelkie wydarzenia, miejscowości oraz nazwiska są pozmieniane. Wydarzenia tu opisane to kompilacja opowieści, własnych przeżyć autora i plotek, mająca mniejsze lub większe odzwierciedlenie w rzeczywistości.
- Tato...
- Słucham?
- Co to była unitarka?
- Jak pójdziesz do wojska to się dowiesz... A nie, nie dowiesz się raczej...
wtorek, 2 grudnia 2014
Ciechocinek by night - listopad 2014.
Nowe zabawki
![]() |
O gustach się nie gustuje. Takie urządzenia moim zdaniem bardziej pasują do jakiejś galerii handlowej, ale na pewno latem uciechy będzie co niemiara. |
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Dziękuję za poświęcony czas. Aby kontynuować przeglądanie starszych wpisów kliknij na link "starsze posty" lub wejdź w archiwum.