TAGI (szukasz postów powiązanych tematycznie tu je znajdziesz):

czwartek, 18 września 2014

Stara apteka.


Przy ul. Chopina w Aleksandrowie Kuj. stoi sobie stary dom. Obok jest apteka. Jednak dawno, dawno temu apteka znajdowała się w starym domu. By to dom Wilhelma Markowskiego, właściciela pierwszej w mieście apteki przy ówczesnej ulicy Służewskiej. Tutaj urodziła się w 1907 r. Maria Danilewicz-Zielińska, pisarka polska, prozaiczka, krytyk literacki, bibliotekarka jak przeczytamy w Wikipedii. Aleksandrów jest z tego dumny. Jestem ciekaw ilu czytelników tego posta, niezwiązanych z Aleksandrowem zna to nazwisko a ilu wie kim była i zna jej twórczość. Z punktu widzenia mieszkańców, wszytko co związane z pisarką ma dużą wartość ze względu na informacje o Aleksandrowie Kuj. z czasów kiedy tu mieszkała. Dla regionalistów i łowców lokalnych ciekawostek źródło informacji bezcenne.

Zdjęcia pochodzą z książki Dawny Aleksandrów - Jerzy Erwiński, Tomasz Krzemiński, Jerzy Trescher.
Apteka przy ul. Służewskiej dziś Chopina. 

Lata 20. XX w.

Dom Markowskich z tyłu - przed 1914 r.

Uroczystość 3 maja w 1916 r.

"...Był wreszcie dom mego dzieciństwa. Przez tego samego architekta pomyślany na podobieństwo zabudowań dworcowych, z szerokim korytarzem oddzielającym słoneczne pokoje frontowe od północnych od ogrodu, z przestronnymi już nie piwnicami, ale lochami oświetlonymi strzelnicami okien, jak pod starożytnym zamkiem. ..."
Opowiadanie "Za szybą" ze zbioru "Biurko Konopnickiej" M Danilewicz-Zielińska.
W Geoportalu czytam, że budynek został zbudowany w roku 1897. Dzisiaj próżno by szukać jakiejkolwiek informacji w jego otoczeniu o ludziach którzy tu mieszkali. Wilhelm Markowski - aptekarz, ojciec pisarki. To jego nazwisko pojawia się w historii miasta obok Edwarda hr. Mycielskiego-Trojanowskiego, Juliana Czapskiego, Józefa Kamińskiego wśród osób, które przyczyniły się do powstania "Szkoły Rzemiosł" w Aleksandrowie, dnia 1 maja 1916 r.
Sama córka tak mówiła o ojcu:
"Matka była warszawianką, ojciec, Wilhelm Markowski, krewny Zygmunta Glogera, wywodził się z Podlasia. Gdy uzyskał w Moskwie stopień prowizora farmacji, po wpłaceniu kaucji wydzierżawił znaną mu już z poprzednich pobytów aptekę. Aleksandrów przeżywał wtedy okres prosperity i do roku 1914 sprawdzały się pomyślne prognozy, i apteka stała się jego własnością. Ojciec aklimatyzował się szybko i, jako urodzony społecznik, znalazł pole do działania. Odkąd pamiętam (urodziłam się w 1907 r.), a więc w czasie I wojny światowej, gdy warunki bytowe mieszkańców miasta uległy drastycznemu pogorszeniu i młodzież znalazła się praktycznie na ulicy, ojciec zainicjował stworzenie Warsztatów Rzemieślniczych, w których szkolono krawców i stolarzy, a matka opiekowała się ochronką. Oboje wyżywali się w pracy społecznej i szybko stali się nie tylko z adresu, miejsca zamieszkania, Kujawiakami."
 Rozmowa W. Paźniewskiego z pisarką.

Obecnie budynek dawnej apteki jest już patrząc z zewnątrz w stanie dalekim od ideału. Przechodząc obok niego próżno by doszukiwać się piękna bijącego z opisu jego mieszkanki.  Ale niestety nie on jedyny w krajobrazie miasta z racji wieku i zaniedbania powoli zaczyna straszyć ludzi.




Z tyłu budynek przeraża swoim wyglądem. A właściwie jego zaplecze. Dawny ogród zamienił się w siedlisko chwastów. Jedna wielka ruina. Zastanawiam się jak można rozwiązać kwestie wykorzystania tego typu miejsc. Zabytek, którego nie można zburzyć. Brak pieniędzy na jego odnowienie i przywrócenie stanu oryginalnego. Brak możliwości wyburzenia ruiny. Skomplikowane kwestie własności. Melina. A w końcu pożar bądź zawalenie... Błędne koło. Ruina po prawej stronie zdjęcia to prawdopodobnie mały budynek, widoczny w ogrodzie na starym zdjęciu.


Może właściciel apteki położonej tuż przy starym budynku, przy najbliższym remoncie swego przybytku odwoła się z racji znamienitego sąsiedztwa w wystroju wnętrza do dawnych czasów :-) Nie chcę robić za Magdę Gessler, ale taka rewolucja mogłaby pewnie przynieść spory efekt reklamowy. 





Grób bibliotekarki w Aleksandrowie Kuj. Kwatera rodzinna.


Dla osób zainteresowanych osobą pisarki zamieszczam odnośnik do reportażu znalezionego na You Tube:

25 komentarzy:

  1. witam ,wyslalam komentarz przez moje konto w google ,ale nie wiem czy sie udalo... ,dlatego jeszcze raz dziekuje za ciekawy post ,na który czekałam :) , pozdrawiam karolina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. podejrzewam,że masz zaznaczone w google+ w ustawieniach przy komentarzach taką opcję, że wyświetla się Twój profil, musicz poszukać niestety nie pamiętam dokładnie gdzie to jest.

      Usuń
    2. aczkolwiek u mnie nie ma Twojej fotki także to pewnie tylko u Ciebie - na Blogu wszyscy widzimy anonima

      Usuń
  2. a wracajac do domu Pani Danilewicz , balkon z ozdobnikami jest taki sam jak na starych fotografiach ...

    OdpowiedzUsuń
  3. Dom Pani Danilewicz bylby idealnym muzeum (albo chociaz część domu) , gdyby urzad miasta porozmawial z obecnym wlaścicielem może udałoby sie znalezć sponsora na remont domu. Budynek ma ponad 100 lat , u góry widze że zachowały sie częściowo drewniane konstrukcje (nad okrągłym oknem)-porównujac stare zdjęcia myślę że to jest to samo.Ciekawa jestem jak wygląda strych domu...pozdrawiam karolina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dodam, że w takich miasteczkach tak naprawdę rację bytu mają tylko tzw. przyszkolne izby historyczne lub np. przy parafii.

      Usuń
    2. no cóż. Jedno muzeum - Aleksandrowska Izba Historyczna już mamy. Nie sądzę aby nasze miasto było stać na takie rzeczy. Poza tym na co komu muzeum, które będzie cały czas zamknięte... i nikt do niego nie będzie przychodził poza świętami i w czasie wystaw. Nie sądzę - z całym szacunkiem dla Pani Marii żeby jej osoba wzbudziła jakieś większe zainteresowanie. Przykro mi to mówić, ale nie ten czas, nie to miejsce i nie to miasto.

      Usuń
  4. A z tyłu za tym budynkiem był fotograf.

    OdpowiedzUsuń
  5. Do Bloggera : a nie powinno byc - A z tylu za tym budynkiem byl fotograf ?!?!

    OdpowiedzUsuń
  6. witam , do Bloggera -a możesz udostępnić te zdjęcia ?

    OdpowiedzUsuń
  7. Tu był fotograf w tym budynku, i wychodził na ulice Chopina i zachęcał ludzi do zrobienia zdjęcia.

    http://i59.tinypic.com/20j6btl.jpg

    A tu widać że są jego zdjęcia.

    http://i62.tinypic.com/96mixe.jpg

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie jest tam coś na podobieństwo reklamy.

      Usuń
  8. a to ciekawe , nie wiedziałam, że tam był właśnie zakład fotograficzny ... wcześniejszy komentarz zrozumiałam ,że tam był fotograf niedawno i robił zdjęcia za domem :) ,potem pomyślałam ,że fotografem jest sam Blogger ,który ma przepiękne zdjęcia na swoim blogu, pozdrawiam karolina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dziękuję za pochwałę za fotografie, komuś się tam może podobać. A "fotoGrafem" jestem takim amatorskim domowym i okolico-wo plenerowym ;-) Parę lat pstryka się te zdjęcia.

      Usuń
    2. Dobrze, że nie fotografomanem... che che ;-)

      Usuń
  9. cześć , byłeś w środku ,na klatce schodowej ? pozdrawiam karolina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. obiekt generalnie zamknięty... generalnie. Nie, nie byłem.

      Usuń
  10. żal patrzeć ,ale balkon przetrwał ! z opowiadań Pani Marii wiem, że mieszkanie u góry miało łazienke ,co było w tamtych czasach ...100 lat temu :) oznaką nowoczesności ,pozdrawiam karolina

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetny blog - gratuluję.
    Wstyd mi, że tak mało znam historię Aleksandrowa, a z miastem tym byłam leciutko związana.
    Patrząc na przytoczone przez Pana zdjęcia odkryłam, że w starej aptece (o czym nie wiedziałam), mieszkała kiedyś moja ciotka. Z wczesnego dzieciństwa pamiętam wizyty w jej mieszkaniu, przeogromnie wysokim :) Pamiętam sionkę, chyba kuchenkę i długi, raczej wąski pokój. Z tą moją ciocią mieszkała jej matka, a moja prababka - zmarła w cudnym wieku ponad 90 lat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam. Cieszę się, że blog wzbudza pozytywne emocje. Jeśli chodzi o historię Aleksandrowa to nie ma się czego wstydzić. Nie jest ona znana nam, stałym mieszkańcom tego miasta a co tu dopiero mówić o tych co byli, wyjechali i pamiętają. Mówisz, ciotka... Może rodzina Pani Danilewicz-Zielińskiej? Pozdrawiam i zapraszam do czytania i wspominania.

      Usuń
    2. :)

      Nie, nie była w żaden sposób związana z rodziną M.Danielewicz. Najprawdopodobniej zamieszkała w mieszkaniu komunalnym, bo przypuszczam że stara apteka została powojnie znacjonalizowana, czy choćby otrzymała przymusowy meldunek. Ciotka rodziła się chwilę przed wojną, w Nieszawie. Mieszkała w Aleksandrowie w latach 70. i wczesnych 80. - zmarła chyba w 1983? - ale nie pamiętam, bo mała byłam. Tak więc tylko zbieżność zamieszkania :)

      Ale korzystając - czy interesowałeś się kiedyś domem, chyba starym, położonym zaraz u wyjazdu z Aleksandrowa? Nikt nie umie mi powiedzieć, czy to dworek? Czy przedwojenna willa? Dokładnie zaraz za przejazdem kolejowym w stronę Ciechocinka (chyba jest tam jakiś przystanek autobusowy?) - zaczyna się piękna aleja starych drzew. Graby? Wiązy? Piękne. Dom jest zamieszkany, teraz chyba otynkowany. Ale pamiętam ( z okien pociągu), ze miał kiedyś ściany z czerwonej cegły. Aż chce się zapuścić tą aleją ... :)

      Usuń
    3. Odpowiedź Twoja dotyczy pytania zadanego przez anonimowego pytającego poniżej. Co do Willi Maria bo to o ten budynek Ci zapewne chodzi to odpowiadam, tak interesowałem się :-) Szczegóły tutaj: http://jerzy-foto.blogspot.com/search?q=willa. Dodam, że warto poczytać komentarze pod postem.

      Usuń
    4. Właśnie czytam:)
      Nie wszystko jeszcze przejrzałam.

      Usuń
  12. dzien dobry, prosze o informacje
    czy Pani Ciocia byla opiekunka Pani Marii i jej braci ?

    OdpowiedzUsuń

Spam jest natychmiast usuwany. Spam will be deleted!

Dziękuję za poświęcony czas. Aby kontynuować przeglądanie starszych wpisów kliknij na link "starsze posty" lub wejdź w archiwum.