TAGI (szukasz postów powiązanych tematycznie tu je znajdziesz):

wtorek, 2 października 2012

Bachórka.

Podróż na koniec powiatu. Miejscowość Bachórka. Wg informacji z netu był tam cmentarz ewangelicki. Niestety warunki eksploracji na miejscu uniemożliwiają jeszcze odnalezienie czegokolwiek. Krzaki i zielsko opanowało okolicę. Jednak miejsce ciekawe jak się okazuje. Zwiad w terenie poparłem analizą starych map, które potwierdziły istnienie tam cmentarza, no i Geoportal także to potwierdza. Na miejscu co prawda nie znalazłem tego czego szukałem, ale za to natknąłem się na coś innego. Na co? Podejrzewam, że to pozostałość po przebiegającej tędy równolegle do drogi patrząc na poniższą fotkę, po jej prawej stronie, linii kolejowej. Oczywiście wąskotorowej. Prowadziła ona do cukrowni w Brześciu Kujawskim. Pytanie czy umiejscowienie drogi jest takie same jak w tych dawnych czasach. Ale myślę, że raczej tak. Pewne rzeczy nie zmieniają się.
A jaka to pozostałość? Podejrzewam, że są to resztki mostku, które pozostały na przecinającym drogę Kanale Bachorza.
Według map równolegle do tej drogi biegła kolej wąskotorowa.


Spójrzcie na te filary jak elegancko wykończone...


Szukam informacji na temat tego miejsca. Może ktoś wie coś więcej na ten temat?


Mapa z 1936r.

Mapa:
http://mapy.geoportal.gov.pl/imap/?locale=pl&gui=new&sessionID=40052

25 komentarzy:

  1. więcej info na temat Bachórki i tego mostu (oraz linii kolejowej, która na nim szła ) na maila : diabloitem@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  2. Kolejkę zlikwidowano na przełomie lat 70.80.(nie znam daty likwidacji).Natomiast rozbiórką linii nie zajeła się specjalistyczna linia ale okoliczni mieszkańcy(odkupywali odcinki a nastepnie sami rozbierali na co można zauwazyć w okolicy tej kolejki).Dodam takze że w lesie znajdowało się rozwidlenie jakieś pół kilometra od tego mostu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Na cmentarzu w Bachórce chowano ludność polską pochodzenia niemieckiego. Głownie posiadaczy ziemskich okolicznych majątków. Jeśli ktoś jest zainteresowany to mam kilka zdjęć z cmentarza. Jest zdewastowany. Wszystkie groby zostały ograbione, trumny rozbite, pomniki poprzewracane a mur ogrodzenia rozebrany - jak ktoś nie wie gdzie szukać to nie znajdzie. Odkąd pamiętam cmentarz (a jak mówią miejscowi "smyntek") wygląda bez zmian. Do części dziur po grobach wsypywano śmieci. jarek-genert@gazeta.pl

    OdpowiedzUsuń
  4. Z moich informacji (a mieszkam w okolicach tego cmentarza) Leży tam 10 osób (opowiadania ustne)Którzy przejeli gospodarstwa po polakach którzy zostali wypędzeni przez Hitlerowców i właśnie w czasie wojny umarli.Niestety w czasie ,,komuny'' okoliczna ludność doszukując się kosztowności zniszczyła groby a kości zostąły (pewnie) rozsypane.
    Dzisiaj teren jest zarośnięty i nikt nie wie gdzie się znajduje.
    Niedawno się tez dowiedziałem że w okolicach Wieńca (4 kilometry od Bachórki) Prowadzona była akcja obronna zwana jako ,,Bitwa nad Bzurą''. W odwecie za akcję obronną Niemcy zburzyli kościół we Wieńcu.Pamiątką po tej akcji są dwa bunkry( jeden znajduje się w pewym oddaleni od drogi Osięciny-Włocławek która przebiega przez Wieniec).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę o kontakt w sprawie cmentarza
      jarek-genert@gazeta.pl

      Usuń
    2. Piszesz, że pamiątką po Tej akcji są dwa bunkry? Po której akcji - Bitwa nad Bzurą czy zburzenie kościoła? Wyrażasz się mało precyzyjnie. Bunkry raczej są pamiątką po II Wojnie i próbie ufortyfikowania Niemców. Bunkrów nie buduje się od tak z potrzeby chwili. Czy są to może Polskie bunkry? W środku Polski... :-)

      Usuń
    3. To chyba niemożliwe żeby to byli ludzie którzy przyszli PO Hitlerowcach ponieważ daty na nagrobkach podają daty śmierci w latach 30, a więc przed wojną... Wiec to nielogiczne raczej...

      Usuń
    4. Tak to na pewno stary cmentarz, ale może i tak było że w czasie wojny kogoś tam pochowali a groby po prostu zostały zniszczone.

      Usuń

  5. 6 go maja 2014 odbędzie się lustracja zniszczonego cmentarza ewangelickiego we wsi Bachórka (Kryńsk). Przeprowadzona zostanie ocena zakresu prac jakie należało by przeprowadzić. W czasie lustracji obecni będą członkowie fundacji AriAri, młodzież z opiekunką, która będzie wykonywać część prac przy oczyszczaniu cmentarza, pastor z Włocławka, ksiądz z Wieńca (w którego parafii położony jest cmentarz) no i ja w roli przewodnika.
    Miejsce spotkania wyznaczono przed kościołem w Wieńcu na godzinę 18.30. Gdyby ktoś z Państwa był w okolicy to zapraszamy. Prawdopodobnie podjedziemy jeszcze na drugi cmentarz ewangelicki, we wsi Kałęczyn / Antoniewo (około 2km od cmentarza w Bachórce).
    jarek-genert@gazeta.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. fajnie, aczkolwiek nie wiem czy jest tam coś jeszcze do oczyszczania...

      Usuń
    2. Jest, jest. Lustracja nie jest pierwszym etapem. Byłem tam już wcześniej. Polecam do przejrzenia: http://lapidaria.wikidot.com/cmentarz-ewangelicki-krynsk-bachorka

      jarek-genert@gazeta.pl

      Usuń
    3. No proszę. Faktycznie jest. Muszę się tam kiedyś wybrać.

      Usuń
  6. Kiedys jako dziecko chodzilismy do tego lasu na poziomki,i widzialem cmentarz w jeszcze dobrym stanie choc groby byly juz podziurawione i walaly sie czaszki ludzkie.Nie ,wiedzialem ze tak zostal ograbiony,niech zgnija w piekle te przeklete hieny.A ten strumyk to koncowka lub odnoga kanalu Bachorza,mieszkancy nazywali go Gasiorkiem,a wpadal do zakola Zglowiaczki gdzie przed laaaty stal mlyn wodny dla Falborza.Ten zalew nazywali Stara Rzeka.Tam w wojne dziedzic z Falborza utopil swoje skarby gdy uciekali przed Niemcami.Po wojnie probowali go wydobyc ale duzo nie znalezli,podobno ktos to wziol.Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Hmmm... ciekawe... skarb! :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. O skarbie to prawda,byl moj ojciec gdy go wylawiali,bylo zreszta pelno ludzi by zobaczyc dawne panstwo co u nich sluzyli.Znalezli troche porcelany,jakies noze skorup troche.A mieli yopic zlote ruble,dolary zlote i papierowe,zastawy srebrne,pozlacane,ekstra porcelana,w walizkach,rurkach od samowarow,metalowych wiadrach,odpowiednio zabezpieczonych.Jako swiadek byla sluzaca i kierowca ktorzy to rzucali,i pokazywali miejsce topienia.Panstwa przy tym nie bylo bo pakowali cennosci i ufali sluzacym.I tak na tym wyszli.Poszukiwania poparly wladze ludowe i daly nurkow i obstawe z milicji,bo liczyli na duze odkrycie.Pozniej mowiono,ze topiacy podzielili sie ze soba i przechowali dla siebie kosztownosci.Bo po bezowocnej akcji ulotnili sie,a pokojowka podobno kupila kamienice w Lodzi,a po kierowcy slad zaginol.Mlodzi nic o tym nie wiedza,a starzy nie zyja,a to prawda.Fajny by byl scenariusz do filmu.Czesc.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ta rzeczka a wlasciwie strumyk to Gasiorek,ktory wpada do Starej Rzeki czyli zakola Zglowiaczki,gdzie przed 150 laty stal mlyn wodny.Ten kanalek to czesc duzego kanalu Bachorza,ktory nigdy nie wysycha.Slupy lub filary przy rzeczce to pozostalosc po mostku kolejki waskotorowej cukrowni w Brzesciu,ktora wozila buraki na kampanie z punktow skupu z okolic Badkowa,Wienca a siegala nawet do stacji PKP i dworca Wloclawek Rozinowo,gdzie byla duza stacja przeladunkowa dla kolei brzeskiej cukrowni.Jeszcze stoi stary budynek stacji,choc juz w ruinie,tory juz zerwane,ale byly jeszcze zbiorniki naziemne na syrop melasy,ktory cukrownia w cysternach dowozila do stacji po kampanii buraczanej,przepompowywali do zbiornikow i wysylali dalej do innych zakladow.Siec torow cukrowni byl bardzo rozwiniety i skomunikowany z siecia PKP. Ale nie ma juz po tym sladu.

    OdpowiedzUsuń
  10. W 1965 mieszkała w Bachórce moja ciocia nazywała się Zakrzewska Zofia .Jeżdziłam do niej i do pani Rojewskiej . Może ktoś znał lub słyszał o nich? Było tam cudownie . Prawdziwa polska wieś .Kąpaliśmy się w rzeczce Zgłowiączce i chodziliśmy do śwlerkowego lasu na szyszki.

    OdpowiedzUsuń
  11. Bachorka to byl troche biedniejszy majatek,bo Falborz byl b bogaty,nawet palac byl projektowany przez znanego polskiego architekta Swierczynskiego.Wraz z parkiem oranzeria i winnica byl cackiem na caly powiat.Takiego parku i ogrodu nie mial nawet baron Kronenberg z Wienca.Puszczali bajke ze nawet krecili zdjecia do "Tredowatej",bo to bylo zywe dzielo sztuki ten ogrod.Pani Krzymuska stara byla dumna ze swojej posiadlosci,choc byla wielka zolza w stosunku do zatrudnionych.Baron probowal podkupic ogrodnika Kubiaka dla siebie gdy byl z wizyta w goscinie w palacu,i to na poczatek mu sie udalo,ale ona tak intrygowala ze zabrala z powrotem go do siebie,choc potem oszukala na wyplacanych pensjach.Byla okropna baba,no ale tacy sie dorabiaja.Przy drodze brukowej ktora szla z Falborza do Bachorki po prawej stronie,gdie stoi teraz Bacutil byly czworaki dla sluzby rolnej pod nazwa Majdany,a po drugiej stronie rzeki naprzeciwko Starej Rzeki i mlyna byly czworaki drugie tez falborskie o nazwie Piaski.Dojscie bylo przez most w Falborzu polna droga przez pola wzdluz Zglowiaczki.Bo ten pas ziemi co na Nowym Mlynie tez nalezal do Falborza.Droga brukowa prowadzila do Gasiorka,wzdluz torow kolejki,dalej to juz tylko polna przez las,bo dziedzic Bachorki byl za biedny aby budowac droge,dlatego nawet w roztopy to nawet wozy sie tam topily,sam zreszta pamietam jak ta droga wygladala jeszcze za Gierka.Cywilizacja przyszla tam troche pozno.Jesli ktos chce mozemy popisac.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A za Niemca? Może jakieś info. Jak wyglądało życie? Czy zajmowali majątek? Może znajdziecie jakieś info?

      Usuń
  12. Oczywiscie,ze Niemcy zajeli Falborz,i zarzadca byl landrat/taka nazwa niemieckiego urzednika/,choc byl niezlym czlowiekiem,mieskal z zona,i chyba z dzieckiem,to majatek zostal bardzo zaniedbany,bo tylko produkcja na front sie liczyla,na pryjemnosci i piekno ,kulture malo sie wydawalo,aczkolwiek gospodarstwo funkcjonowalo dobrze,choc landrat rolnikiem nie byl,dostal nakaz tu byc.Ale mial pomocnikow i polskich bo nie zostali wywiezieni,i folksdojczow,ale zycie bylo znosne choc biedne.Gdy po kilku latach landrat zostal powolany na front,gdy Rosjanie szli juz,to gospodarka podupadla,bo zona zostala sama ,i nikt jej nie sluchal,a tez nie znala sie na rolnictwie,uciekla pod koniec wojny do Niemiec.Natomiast stary Krzymuski ponoc siedzial do konca wojny w hotelu Viktoria we Wloclawku,bo byl wspolwlascicielem,i am mu dali pokoj do mieszkania.A jego ziec z rodzna wyjechali do Krakowa,mieli tam kontakty,bo ktores tam studiowalo rolnictwo czy biologie,i zostali do dzis.Byli ogladac tu Falborz kilka razy,ale dawni podwladni przyjeli ich wrogo,bo mysleli ze beda ziemie im odbierac.W czsie wojny podlosc Polakow tez dawala znac,moja chrzesna zeszpiclowal jej wlasny kuzyn,gdy zabila swiniaka bez zezwolenia,bo nie bylo wolno,byla wdowa z 4 dzieci niedoroslych.Zostala aresztowana i kilka lat spedzila w ciezkim wiezieniu we Wronkach,wrocila na pieszo,co odchorowala ciezko kilka miesiecy lezala w lozku,mysleli ze umrze.Bo zima 45 byla okropnie ciezka a wszystkiego brakowalo.Gdy zostala aresztowana,pomogl wlasnie landrat,ze dzieciakow nie wywieziono,zostali w domu,a starszych niby zatrudniono na sluzbe,a mlodszym dali opieke sasiadow.Ten szpicel zostal na miejscu i po wojnie mieszkal nadal,chociaz gdy weszlo Polskie Wojsko to oficer co byl u nich na kwaterze,chcial zeby powiedzieli,kto to byl,a on go aresztuje i sad sie nim zajmie,ale wtedy kulka byla za to.Wiec chrzestna sie nie zgodzila,to byla bardzo szlachetna,prosta kobieta,gdy mial onSZPICEL/ biede,jeszcze mu pomagala.W okupacje ludzie duzo tez kradli aby sie utrzymac,choc nawet bimber gotowali,cukier z cukrowni tez wynosili i to podziemnymi kanalamipoplucznymi,kilku szwaby zlapali i wywiezli.Patrole zandarmow chodzily nawet w nocy po zapadlych wsiach,co nikt by sie ich nie spodziewal.W lesniczowce w lesie daleko gdzies za Osiecinami mlodzi zrobili sobie zabawe,zeby potanczyc,i tam nagle o drugiej zjawil sie patrol.Ale byli w poerzadku,bo za kare kazali muzykowi grac a im tanczyc do upadlego,az pomdleli,i padli na ziemie bez ducha.Gdy doszli do siebie,dostali porzadne manto i to panny i chlopcy,ze kilka dni nie mogli usiasc na dupie.Ale za to ich nie wywiezli,ani do obozu nie trafili.Dostali nauczke,a ci zandarmi dobrze mowili po polsku,a tam akurat trafili przypadkiem na patrol.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dość dużą ma Pan wiedzę na temat bachórki.Mnie osobiście interesuje właściciel majątku Bachórka wiem,ze nazywał się Sztarch czy to jest prawidłowa pisownia to mam wątpliwości nazwisko chyba poch.niemieckiego.A tak poza nawiasem zarządcą maajątku był śp.Szczerbiak,może Pan coś więcej wie to proszę odpowiedzieć.Pozdrowienia

      Usuń
    2. Szanowni - Nowi? Czytelnicy Blogu. Już kiedyś zwracałem się do Was z tą prośbą, ale widzę, że muszę to jeszcze raz uczynić. Kiedy piszecie komentarze a chcecie pozostać anonimowi, podpisujcie swoje komentarze jednym podpisem. To ułatwia obserwację dyskusji i odpowiadanie na pytania. Pozdrawiam

      Usuń
  13. http://www.wirtualnapolonia.com/teksty.asp?tekstID=7703
    Sowieci to była dzicz kudłata" 2004-08-28 (00:52) Goniec

    Elżbieta Bacciarelli-Broslaw jest w prostej linii potomkinią (praprawnuczką) sławnego włoskiego malarza Marcello Bacciarellego, który tworzył na dworze króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Jej ojciec Cezary był właścicielem majątku Miechowice na Kujawach.




    Przyjechali raz "koledzy" z Włodkiem, a on zaraz do mnie, że muszę pojechać do Bachurki. Bachurka to był majątek w lesie położony, a jego właścicielami byli Polacy niemieckiego pochodzenia - państwo Starkowie. Byli to, jak to się mówi, "zawzięci Polacy". Ja się ciągle kręciłam po okolicy, a Niemcom się mówiło, że objeżdżam konie, które oni później rekwirowali, tak że w końcu przywykli do mojej ciągłej obecności w okolicy. Włodek przyprowadził mi moją "Szpaczkę" i coś włożył jej pod czarpak, a mi kazał dostarczyć to "coś" do Bachurki i nie dać się złapać Niemcom. Jadę przez ten las, robi się szaro, a tu nagle wyskoczyli zza krzaka Niemcy, "żółtki" (SA). Moja "Szpaczka" staje dęba, ledwo w porę złapałam się grzywy, a oni "halt, halt!". Patrzę, a tu z nimi jest żandarm Rybka, któremu niegdyś sprezentowałam butelkę samogonu. Gdy mnie zobaczył, to mówi do swoich, że to dziewczynka od Bacciarellich i żeby mnie puścili. Pani Sztarkowa mnie przenocowała, bo za nic nie chciała słyszeć, że ja wracam przez ciemny las pełen policji SA.
    Po wojnie Włodek Pomirski opowiedział mi o szczegółach tamtej akcji, bo wcześniej nie pisnął ani słówka. Nosił się z zamiarem napisania książki, a w niej chciał przedstawić dzieje swego ugrupowania i podziękować wszystkim, którzy pomagali wówczas AK-owcom. I mi też. - A mnie za co? - pytam zdziwiona Włodka. - Za głupotę. To ty byłaś taka głupia, że nie wiedziałaś, że uratowałaś tylu ludziom życie. - Ja? - nie mogłam wyjść ze zdumienia, kiedy? - Otóż tam, w lesie koncentrowały się oddziały SA i żandarmów przeciwko partyzantom. Twój ojciec o tym się dowiedział i koniecznie trzeba było dostarczyć informacje o tej zasadzce panu Sztarce, aby uprzedził innych partyzantów. Dzięki tobie, Niemcy całą noc warowali w lesie i nikogo nie złapali.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prosze o ponowne zapisanie linku do tego tekstu bo ten ma błąd i nie działa.

      Usuń

Spam jest natychmiast usuwany. Spam will be deleted!

Dziękuję za poświęcony czas. Aby kontynuować przeglądanie starszych wpisów kliknij na link "starsze posty" lub wejdź w archiwum.