TAGI (szukasz postów powiązanych tematycznie tu je znajdziesz):

niedziela, 15 maja 2011

Ostróda i okolice.

Ostróda
Byłem ostatnio na krótkim wypadzie do Ostródy. Sprawia wrażenie ciekawego i czystego miasta. W zeszłym roku odwiedziłem to miasto na chwilę, kiedy wybrałem się w rejs po kanale Elbląskim, ale o tym później. Poza Ostródą kilka chwil spędziłem także na wsi. Zrobiłem kilka fot. Byłem na Zamku Karnity. Właściwie to pałac z 1865r. w stylu neogotyckim położony nad jeziorem Karnickim. Obecnie znajduje się tu hotel. www.karnity.pl
Spokój, słońce, woda, cisza.

środa, 4 maja 2011

Wyspa złoczyńców. Na tropach Pana Samochodzika...Czść 1. W drodze na urlop.



Wyspa złoczyńców. Z aparatem na tropach Pana Samochodzika...


Wstęp.
Dopiero niedawno dotarłem do całej serii książek Zbigniewa Nienackiego o Panu Samochodziku. Jak się okazało moje braki w znajomości książek Nowickiego vel Nienackiego, były dosyć duże. Nadszedł czas na uzupełnienie zaległości z dzieciństwa. Ech ta żądza przygody... :-)

"Bo przygody nie trzeba szukać. Ona zjawia się sama. Przychodzi w najbardziej niespodziewanych momentach i w nieoczekiwanej postaci, najczęściej, gdy nie spodziewamy się jej, nie pragniemy jej, gdy nie jest nam ona potrzebna. Najpierw daje nam znak - że oto jest, przyszła po ciebie, chce cię ogarnąć i wciągnąć w swą grę. Musisz od razu wiedzieć, że to właśnie jej znak, musisz go rozpoznać wśród tysiąca innych znaków. Nie wolno ci zlekceważyć jej wezwania ani odłożyć go na później. Nie lubi leniwych. Pominie cię, odejdzie i więcej po ciebie nie wróci..."
 


Zacząłem czytać Wyspę Złoczyńców ze świadomością (efekt przeglądania strony fanklubu pisarza), iż na miejsce akcji wybrał prawdopodobnie tereny dzisiejszego powiatu aleksandrowskiego. Jednak nie przypuszczałem, że autor zrobił to tak dosadnie. Zwykle nazwy miejscowości w książkach są w większości fikcyjne. A tu niespodzianka; Ciechocinek, Raciążek, Toruń, Włocławek, rz. Wisła. Tylko ten Antoninów? czyżby to przekręcony Aleksandrów? :-) Wczytując się w tekst próżno by szukać opisów krajobrazu i miejsc ściśle odpowiadających rzeczywistości. A i z mapą niewiele się zgadza. Jednak generalnie można by powiedzieć... no to jesteśmy w domu :-) Może troszkę skondensowanym i przebudowanym na potrzeby fabuły, ale elewacja jakby ta sama. A poza tym trzeba pamiętać, że książka ma już ok. 50 lat. Geografia zmieniona a i historia też już jakby inna, uwolniona z jedynie słusznego kierunku wschodniego :-) Ale ja jestem zdania, że gdyby Nienacki żył dzisiaj i tworzył to z pewnością zostałby scenarzystą Hollywood. Polski Arthur Conan Doyle i Dan Brown w jednym. A tak na marginesie to jestem ciekaw ile z tej książki przetrwało obecnie w pamięci ludzi, jako przekazywane z pokolenia na pokolenie miejscowe legendy... autorstwa Nienackiego che che. Skarby, podziemne kondygnacje bunkrów. :-) Zdarzało mi się już o tym słyszeć... Tata przeczytał, potem dorósł, coś tam poplątał, przekazał dzieciom i tak krąży... 


Gdyby nie czasy w których opowieść była pisana, może byłaby popularna do dziś, niestety piętno tamtych czasów jest bardzo widoczne w książkach Nienackiego co trochę zakłóca odbiór. 


Wymyśliłem sobie, że trzeba odtworzyć starą historię w terenie i zilustrować ją stosownymi fotkami, ku pamięci potomnych i własnej ciekawości, tudzież satysfakcji. Co niniejszym czynię :-) Na początek ... początek:-)

poniedziałek, 2 maja 2011

Krótka wizyta nad morzem. Stegna 2010


STEGNA - miejscowość nad morzem, położona chyba najbliżej Aleksandrii. Byłem tam z krótka wizytą w zeszłym roku. No cóż... morze jak to morze. Wolę góry. A ta wyprawa tylko mnie w tym przekonaniu utwierdziła. Nie wyobrażam sobie dłuższego pobytu w tym miejscu. Co tu robić? Ile można leżeć na plaży... Pływanie raczej utrudnione. Atrakcje pewnie drogie. Nie no spokojnie 3 dni bym wytrzymał :-) Jedno co fajne to spokój w krajobrazie. Niestety w kółko wiatr. Ale jest coś w takim widoku morza, wody coś uspokajającego. Tyle, że w górach człowiek czuje jakby większy kontakt z naturą. Morze kojarzy mi się z blondyną blacharą i karkiem w BMW. Chociaż to przecież także jachty, wilki morskie... Teliga... Baranowski.
Taki fajny obrazek.

piątek, 8 kwietnia 2011

W Gniewie ciąg dalszy...

Czasem na zamku można zobaczyć husarię. To taka fajna polska kawaleria, która siała postrach wśród wrogów :-) Pokaz nie był zbyt duży, ale dość ciekawy.

czwartek, 7 kwietnia 2011

wtorek, 5 kwietnia 2011

Ruiny zamku w Radzyniu Chełmińskim

Odgrzewam stare kotlety. Wyciągam zdjęcia z czeluści twardego dysku. Dziś Radzyń Chełmiński i ruiny zamku, które wywarły na mnie spore wrażenie. Właściwie to post ten powinien mieć podtytuł; "Na tropach Pana Samochodzika". Na pewno wielbiciele serialu z Mikulskim pamiętają te ruiny. Grały one w filmie rolę zamku w którym jakoby miały zostać odnalezione znaki templariuszy. Ruiny są usytuowane poza miastem. Na wzgórzu, przy boisku piłkarskim. Są bardzo fajnie wyeksponowane w krajobrazie. Nie dziwię się, że twórcy filmu wykorzystali je jako plan zdjęciowy. O historii tego krzyżackiego zamczycha można poczytać na stronie zamku: http://zamczycho.pl/ 
Od siebie dodam, że warto zobaczyć te ruiny. :-) Polecam.
Muzyka z serialu filmowego

niedziela, 27 marca 2011

Bitwa pod Grunwaldem

Z góry widać lepiej. Błękitny?
Byłem tam w 2009r. Dużo ludzi, dużo słońca i dużo kurzu. Duże ceny jedzenia... Warto zobaczyć. Imprezę nie ceny :-) Trzeba tylko się dużo, duużo wcześniej zalogować, na jakimś fajnym miejscu bo spóźnialskim pozostaje oglądanie bitwy z daleka nad głowami widzów :-(  czego sam doświadczyłem. Przydaje się wtedy szkiełko powiększające. Wydaje mi się, że ilość widzów przerasta trochę możliwości organizatora. 

sobota, 26 marca 2011

Barbakan w Sierzchowie :-)

Sierzchowo - mała wieś w gminie Waganiec. W centrum, ciekawy, rzucający się w oczy obiekt. Zawsze się zastanawiałem co to jest? Albo raczej co to było? W necie gdzieś na stronie Urzędu Gminy Waganiec w jakimś opracowaniu dotyczącym gminy, znalazłem malutki fragment dotyczący tegoż zabytku. Piszą tam, iż była to kiedyś... kuźnia, adaptowana później na kaplicę. Jest to obiekt murowany z cegły (co widać) ośmioboczny z krenelażowymi fialami w narożnikach. Kuźnia? Mi kuźnia zwykle kojarzyła się z czymś inaczej wyglądającym. To wygląda jak jakaś wartownia, albo posterunek. Może to był biurowiec kuźni?:-) Korzystając z sobotniej pogody i odrobiny słońca zrobiłem kilka fotek obiektu. Pewnie - sądząc po stanie ścian - już niedługo będziemy się cieszyć jego widokiem.
Drzwi są zamknięte, ale do środka można zajrzeć przez wybite szyby. Nic ciekawego nie widać :-(
Jak się przyjrzeć to z lewej na dachu wykończenie tworzy jakby komin?

27.02.2012r.
Prawdopodobnie obiekt pochodzi z 1859r. ale nie jestem pewny. I jak wynika z Geoportalu znajduje się w rękach prywatnych. Nie znajduje się chyba także pod opieką konserwatora.

poniedziałek, 28 lutego 2011

Zimowe impresje.

Troszkę już te impresje za długo trwają, jak na mój gust. Poniżej kilka zimowych zdjęć robionych na przestrzeni kilku lat.

czwartek, 24 lutego 2011

Zapora na Wiśle we Włocławku

Powstała wg informacji znalezionych w necie w 1970r. Miała podobno funkcjonować 10 lat. Co to znaczy nie wiem. Czy to jakaś prowizorka? Czy miała być nowa na jej miejscu? W każdym razie, stoi do dzisiaj. Ale ile jeszcze wytrzyma tak samotnie powstrzymując napór Wisły nie wiadomo... Bardzo fajne miejsce widokowe. Warto podczas podróży zjechać na specjalnie na zaporze wytyczony parking i udać się na spacer.

niedziela, 20 lutego 2011

Mistrzostwa Polski Seniorów Karate Kyokushin-kan 2008.

Przygotowania
Mistrzostwa Polski Seniorów Karate Kyokushin-kan w 2008r. były organizowane przez Toruński Klub Karate Kyokushin-kan w Łysomicach. Ja tam robiłem foty. Mniej lub bardziej udane. Impreza się udała, fotki różnie :-)

poniedziałek, 14 lutego 2011

Żywa archeologia. Biskupin pełen ludzi.

Festyn archeologiczny w Biskupinie. Warto organizować takie imprezy. To przyciąga turystów i jest o wiele ciekawsze niż nudne muzea i milczące eksponaty.

piątek, 11 lutego 2011

W pustej osadzie. Biskupin.

Tak sobie wygrzebuję stare foty bo to zimno jeszcze i słońce wychodzi rzadko. W Biskupinie byłem dwa razy. Chociaż, może kiedyś w szkole?...Nie pamiętam... Raz, kiedy było przed sezonem i osada nie była zjechana przez hordy wycieczkowiczów Drugi raz, kiedy w osadzie odbywał się piknik archeologiczny. I wystarczy póki co! W normalnym czasie tj. w sezonie nie polecam. Tabuny ludzi pewnie bardzo przeszkadzają w zrobieniu ciekawych zdjęć. Zresztą co kto lubi... Z tabunów to ja generalnie wolę tabuny koni :-)

środa, 9 lutego 2011

Zamek w Raciążku.

Ruiny Zamku w Raciążku. Wg uzyskanych informacji nie wiadomo kiedy dokładnie wzniesiono zamek. Wzniósł go biskup Maciej z Gołańczy. Zamek
w okresie poprzedzającym wielką wojnę z zakonem krzyżackim był kilkukrotnie wykorzystywany do rokowań z Wielkimi Mistrzami. Przebywał tu kilkukrotnie Władysław Jagiełło toczący rozmowy z Krzyżakami

Zamek Krzyżacki - Zamek Bierzgłowski.

poniedziałek, 7 lutego 2011

Cmentarz nad Tążyną. Białe Błota.

Do miejsca tego łatwo dotrzeć. Prawdopodobnie administracyjnie są to Białe Błota. Można tu zjechać z trasy A1. Można wybrać się przez las od strony Aleksandrowa. Odkryłem to miejsce już dość dawno, na jakiejś rowerowej wycieczce. Od tego czasu trochę się zmieniło. Coraz bardziej zacierają się ślady działalności człowieka. Cmentarz zanika. Miejsce malownicze. Nad rzeką Tążyną. Na wzgórzu a właściwie nad brzegiem doliny rzeki, nad łąką zalewaną na wiosnę. Tuż przy lasku. Prowadzi tu ścieżka biegnąca od wiejskiej drogi do drewnianego mostku, przerzuconego przez rzeczkę.  Miejsce żywcem wyjęte z literatury. Zapomniany cmentarz nad rzeczką...Meine liebe frau Karoline Tober... data śmierci 1916 - głosi napis na tablicy.

piątek, 4 lutego 2011

Światowe Mistrzostwa w Karate Shotokan 2007r.

W 2007r. w Bydgoszczy odbyły się Światowe Mistrzostwa w Karate Shotokan. Ja tam byłem, miód i wino... zdjęcia robiłem :-)
No cóż, dziwne to trochę zawody. Wygrywa ten kto zostanie znokautowany :-)
Trochę taka walka przypomina szermierkę.

niedziela, 30 stycznia 2011

Karkonosze 2010. W górach, których nie widać.


Karkonosze to takie rodzinne góry. Łee! Chodniczki, kosteczka. Ceprostrada :-) Nie lubie, nie lubie. Aczkolwiek w tym tkwi ich turystyczna moc. W Tatry zabierać dzieciaki na szlak jest ciężko. Tutaj generalnie jest to możliwe. No i osoby niepełnosprawne maja szansę na to by wejść w góry. Wszystko opisane, skatalogowane, namalowane, umocnione i ucywilizowane. Karpacz? No cóż przyznam się, że nie przypadł mi specjalnie do gustu. Jednak Zakopane, pomimo wszechogarniającej tandety jest o wiele bardziej góralskie. Ale to kwestia gustu.

Śmigłowiec.

sobota, 29 stycznia 2011

Wężowidło :-)

Padalec w naszym regionie to przykład jaszczurki, którą często można spotkać rozjechaną na leśnych duktach. Nie wiem dlaczego. Jakieś skłonności samobójcze? Zauważyłem, że na piasku poza leśnym runem padalce są bardzo mało mobilne. Kopią się i nie potrafią jak węże szybko się przemieszczać. Na słońcu pewnie tracą siły i koniec żywota.

piątek, 28 stycznia 2011

Koń jaki jest każdy widzi...

Od razu wyjaśniam to zdjęcie zostało wykonane w serwisie Photofunia. Koń mój, ale oko i wykonanie automat serwisu. Mój pomysł, żeby użyć głowy konia.
Koniom poświęcam w fotografii oddzielne miejsce. Czy to przez wzgląd na jego miejsce w historii czy przez to jak wygląda. Służy człowiekowi już tyle lat.

czwartek, 27 stycznia 2011

W sieci.

Agresywne oddziały.

Za oknem zima w poście lato.

Lubię czasem zabrać aparat do lasu i fotografować co wejdzie w kadr :-) To pewnie wpływ programu "Zwierzyniec" sprzed lat. Te co skaczą i fruwają na te zdjęcia zapraszają :-) W tym przypadku miałem na aparacie pożyczony obiektyw na gwint M42. Tanio i bez elektroniki, trzeba trochę pokombinować.  Nie jest prosto fotografować makro z ręki. Przy wietrze i bez automatyki. Ale coś tam mi wyszło. Wiem, że profeska to nie jest... Teraz żałuję, że wywaliłem obiektyw od mojej pierwszej lustrzanki Praktica. Nie pamiętam już jej symbolu,  ale podejrzewam, że miała tenże gwint. No, ale kto to wiedział...
.......................................................................................................................................................................................
Żukero - Sensa una donna

środa, 26 stycznia 2011

Ostrów Lednicki i Dziekanowice.

Ostrów Lednicki i Dziekanowice. Byłem tam właściwie głównie dlatego, żeby zobaczyć opisaną w jednym  z moich postów kapliczkę z poligonu. Na miejscu w lecie panuje sielska atmosfera. Ostrów, Dziekanowice to spory zespół muzealny rozłożony w czasie i przestrzeni :-) Ale zaczynając od początku. Zacząłem zwiedzanie od Ostrowa Lednickiego. Jak widać na zdjęciu poniżej to dość specyficzne muzeum. Praktycznie można tu nad jeziorem spędzić cały dzień. Pierwszy raz jadłem tam żur w chlebie. Polecam. Tylko doradzam zamówić na drugie danie kiełbasę bo po zjedzeniu zupy ciężko się z samym naczyniem uporać:-). Chciałoby się rzec; wsi spokojna wsi wesoła...
Data wykonania: 2010:06:27 14:12:57
Ogniskowa: 100mm
Przysłona: f/4.5
Czułość ISO: 200
Czas ekspozycji: 0.0013s (1/800

wtorek, 25 stycznia 2011

Graffiti. Lokalni artyści.

No cóż. Jest sztuka i SZTUKA. Zwracam uwagę na te ścienne galerie, pewnie z racji tego, że kiedyś próbowałem rysować. Nie pochwalam bazgrolenia po ścianach, ale są miejsca gdzie graffiti nikomu nie przeszkadza. Zresztą są na zachodzie grafficiarze, których dzieła są poszukiwane i oprawiane w szkło. Oczywiście, są to dzieła a nie koszmarne bazgroły szpecące elewacje budynków. Oto kilka przykładów, które może dziełami wielkiego kalibru nie są, ale przynajmniej aspirują do tego miana. No i generalnie można coś z tych malowideł zrozumieć.
Aleksandria

sobota, 22 stycznia 2011

Tatry i okolice 2009r.

Data wykonania: 2009:08:14 19:51:11
Ogniskowa: 25mm
Przysłona: f/8.0
Czułość ISO: 800
Czas ekspozycji: 0.01s (1/100)
 Czy Tatry mogą się znudzić? No cóż, czasem człowiek potrzebuje na chwilę zmienić klimat, żeby zatęsknić. W 2009r. byłem na Orlej Perci. To najtrudniejszy szlak w Tatrach. Niestety jak zwykle w przypadku moich podróży była mgła i niewiele było widać. Zresztą, może to i lepiej bo ekspozycja na szlaku jest spora i czasem człowiek przywiera do skał jak mucha do szyby :-) Najfajniejsza była trzęsąca się drabinka na końcu szlaku. Czułem się jak flaga trzepocząca się na wietrze schodząc w dół z plecakiem. Tatry i okolice... No bo wybrałem się także poza Zakopane, celem zażycia relaksu w bardziej słonecznych rejonach. Niestety na Rysy znowu nie wlazłem :-(( Uwielbiam chwile spędzone przy szarlotce i grzanym winie lub piwie, po dojściu do schroniska. Wtedy zawsze nachodzą mnie myśli o historii tych miejsc i o ludziach gór. Fotki robiłem Canonem EOS-em 400 a w miejscach trudnych wspomagałem się małpką Samsung L110.

czwartek, 20 stycznia 2011

Tatry 2008

2008r. Nadal nie wlazłem na Rysy :-( No cóż, co tu pisać. Zdjęcia, filmy nigdy nie oddadzą tego co człowiek czuje idąc szlakiem. Najmocniej pamiętam wejście na Kościelec. Trudny szlak. Wspinasz się i wspinasz. Wychodzisz na szczyt. Siadasz. Wyjmujesz termos. Obok kilka osób. Termosy, czekolada. Radość, skupienie. Aparaty fotograficzne. Nagle słyszysz, jak z drugiej strony szczytu, tam gdzie nie ma szlaku dobiegają ludzkie głosy. Szmer lin ocierających się o skały. Zza ściany wyłaniają się kaski. To taternicy. Piknie :-)
Warto zobaczyć stary cmentarz w Zakopanem.

środa, 19 stycznia 2011

Tatry 2005.

I znowu w Tatry :-) Tyle jeszcze zostało do zobaczenia... Tym razem udało mi się przejść Czerwone Wierchy. Choć nie bez małej przygody. Otóż po opuszczeniu Przysłopu Miętusiego spotkałem turystów w popłochu schodzących w dół. Jak się okazało w pobliże szlaku przyszła podobno niedźwiedzica z młodym. No cóż, przez chwilę pchany żądzą przeżycia przygody, chciałem iść dalej, jednak górę wziął zdrowy rozsądek. Zszedłem w dół z powrotem i nadkładając drogi wspiąłem się na szczyty na około. Na górze była mgła i nic nie było widać. Jakaś napotkana na górze obcojęzyczna parka poczęstowała mnie szampanem w zamian za zrobienie im fotki. :-)

Tatry 2004. Jesień.

Dalszy ciąg galerii tatrzańskiej. Na jesieni pojechałem w Tatry drugi raz. Tym razem odpowiednio ubrany i obuty :-) Przydało się. Podczas wchodzenia na Czerwone Wierchy wiało strasznie. Ryczały chyba jelenie? (To akurat nie było straszne :-) Mżawka. Potem spadł deszcz, grad. Na koniec szczyty przykrył śnieg. Zamieć na 2000m. Na szlakach pusto. Niezapomniane wrażenia. Z trudnością można było odnaleźć szlak. Kamienie śliskie jak w zimie. Ziemia spływała w dół na ścieżkach. Na szczęście było widać tyczki wyznaczające zimowe trasy. Trzeba się było wycofać. Zrobiło się tak zimno, że trzeba było opuścić nasze piękne góry. 2000m. nie zdobyte :-(
Aparat Canon EOS 300. Analog :-) 36 klatek zmuszało do oszczędnego wybierania kadrów. No i ta niepewność, wyszło coś czy nie?
Byłem nad Czarnym Stawem pod Rysami. Nigdy nie zapomnę tego wrażenia jakie wywarły na mnie wyłaniające się zza chmur szczyty. Nagle, bez uprzedzenia. Jakby chciały ostrzec, że potrafią być groźne i niedostępne. Morskie Oko w dole. Idąc w górę w chmurach, słychać było tylko szum wody lecącej w dół. Zero widoczności.
Morskie Oko widziane z Czarnego Stawu pod Rysami

Dziękuję za poświęcony czas. Aby kontynuować przeglądanie starszych wpisów kliknij na link "starsze posty" lub wejdź w archiwum.