TAGI (szukasz postów powiązanych tematycznie tu je znajdziesz):

środa, 22 października 2014

Zwierzątka





niedziela, 19 października 2014

Zakątek Staszica

Pomnik Staszica w Ciechocinku

Obalanie mitów czyli odpolitycznianie historii.

(Publikacja na blogu: 19.10.2014 r.)

Odkąd pamiętam ten zakątek Ciechocinka kojarzy mi się z ciszą, spokojem i spaskudzoną przez ptaki głową Staszica. To miejsce w Ciechocinku leżące w bliskim sąsiedztwie obleganych przez turystów i kuracjuszy tężni, zwykle stanowi oazę ciszy. Tutaj mało kto generalnie przychodzi. Czasem ktoś usiądzie na ławeczce aby odpocząć podczas spaceru. O ile ktoś tu w ogóle dotrze…
Spory plac w Parku Tężniowym ze stojącym w centrum sporego placu popiersiem Stanisława Staszica. Poprzez okoliczne krzaki przebijają, widoczne tuż obok elementy konstrukcji tężni.


Sam pomnik nie jest stary. Choć to pojęcie względne. Pochodzi z roku 1961. Jednak jego pierwowzór stanął w Ciechocinku wg  informacji z artykułu Aldony Nocnej zamieszczonego w Zdroju Ciechocińskim (2005 r.) - www.ciechocinek.pl/upload/file/zdroj/2005/listopad/11-11-2005-1.pdf, już w roku 1926. Pomnik stanął u wylotu ulicy Staszica. Niestety podczas zawieruchy wojennej został zniszczony przez hitlerowców.
Nowy pomnik stanął, (i tu znowu ciekawostka) w miejscu dawnej estrady koncertowej w Parku Tężniowym.
Na tym blogu już kilkakrotnie były poruszane “fakty” z historii naszego regionu, które poddane głębszej analizie przez dociekliwych czytelników “…byłem i widziałem…” okazywały się mitem, powielanym przez lata. Czyżby tak było i w tym przypadku? Na pomniku Staszica widnieje tablica z napisem: “ Inicjatorowi budowy źródeł tężni i warzelni soli w 125 rocznicę powstania uzdrowiska. Ciechocinek 1961”
Jednakże wg informacji z wymienionego artykułu, tak naprawdę przyczyny w powstaniu pomnika należy szukać raczej w panującej w 1926 r. modzie oraz patriotycznemu gestowi inicjatora jego budowy; dyrektora Zakładu Zdrojowego Mariana Raczyńskiego. 
W rzeczywistości, wbrew cytowanej tablicy pamiątkowej Staszic prawdopodobnie był nawet przeciwny eksploatacji soli i solanek w okolicy Słońska ze względu na zbyt duży koszt. Może dlatego ptaki zdegustowane błędem ludzkim, wyrażają ciągle swą dezaprobatę dla naszego dzieła, poprzez notoryczne przyozdabianie głowy Staszica swymi odchodami. 
Projektantem tężni był inż. Jakub Graff. Natomiast wg artykułu, rzeczywistym inicjatorem budowy tężni oraz warzelni miał mieć minister skarbu w Rządzie Królestwa Polskiego książę Franciszek Ksawery Drucki-Lubecki.
Na stronie www.ciechocinek.pl czytamy, że: "Z inicjatywy Stanisława Staszica, który był prawą ręką Ministra Skarbu Królestwa Polskiego - księcia Franciszka Ksawerego Druckiego-Lubeckiego powstał projekt pozyskiwania soli ze źródeł solankowych. Przedsięwzięcie inspirował działacz gospodarczy Konstanty Leon Wolicki." No cóż o ile rozważania autorki cytowanego tekstu w Zdroju są prawidłowe to właśnie tutaj można by się dopatrywać przyczyn tak niegodnego potraktowania przez mieszkańców Ciechocinka domniemanych prawdziwych autorów powstania tężni. Staszic był inicjatorem eksploatacji soli w ogóle. A więc idąc dalej tym tropem, skoro "w ogóle" to i "w szczególe"...
Zastanawiam się czemu w artykule Aldony Nocnej zamieszczona została ilustracja, na której widzimy napis: “Projekt pomnika Romualda Traugutta w Ciechocinku”. Może to zwykły błąd autora albo wydawcy. W każdym razie o pomniku Traugutta już pisałem: http://jerzy-foto.blogspot.com/2014/09/pomnik-traugutta-w-ciechocinku_28.html.
Przypominam, że posty generalnie nie są wyświetlane na stronie głównej w całości. Zwykle pod wstępem widnieje odnośnik: "Czytaj więcej:". Po kliknięciu w niego wyświetla się cała treść posta. Posta czy postu? Hmm? "Postu" to chyba takiego od jedzenia? Jeśli ktoś wie i jest pewny to proszę o komentarz :-) 

niedziela, 5 października 2014

Poczta w Aleksandrowie Kuj.

Budynek z historią… trochę kryminalną.

(Data publikacji 05.10.2014)

Poczta w Aleksandrowie Kuj. mieści się od lat w charakterystycznym ceglanym budynku, stojącym przy słynnym aleksandrowskim “rondzie”. Już na pierwszy rzut oka widać, że budynek pamięta czasy, które niewielu już pamięta. Patrząc na stare zdjęcia widzimy, że budynek niewiele zmienił się przez te wszystkie lata, pomimo zawirowań historii, które dotknęły także Aleksandrów Kuj. Wg spisu zabytków ze strony starostwa budynek pochodzi z końca XIX w. http://mapa.aleksandrow.pl/home/pliki/zabytki/aleksandrow_kujawski_miasto_zabytki_2014r.pdf.
Jak się okazuje, budynek poczty w Aleksandrowie Kuj. stał się sceną dla wydarzeń tragicznych i zagadkowych. Poczytać możemy o tym tutaj:





W Tajnym Detektywie nr 35 z 13 września 1931 r. opisano historię, której bohaterami stali się lekarz kolejowy Władysław Jastrzębski i jego żona. Państwo Jastrzębscy mieszkali w budynku dzisiejszej poczty. W końcu lipca 1931 r. w gościnę do Jastrzębskich przyjechała siostra Władysława, Janina Krajewska. Z soboty na niedzielę 24 sierpnia 1931 r. Jastrzębscy zorganizowali wieczorek towarzyski suto zaprawiany alkoholem, od którego nie stronił pan domu. Sam miał się znajdować tego wieczora w świetnym humorze. Goście rozeszli się do domów około godziny 1. w nocy. Siostrę miał odprowadzić do pokoju na parterze sam Jastrzębski pół godziny potem. czyli około 1.30. Następnie powrócił do siebie na górę. Około 2.00 u Jastrzębskich rozległy się strzały. Domownicy, którzy pobiegli zobaczyć co się stało ujrzeli Jastrzębską martwą leżącą skuloną, w negliżu, w nogach łózka, w kałuży krwi. Jej mąż także martwy leżał wzdłuż łóżka. Na podłodze znaleziono rewolwer. Śladów walki nie ujawniono. Na stole leżała kartka w której lekarz oświadczył, że w przypadku śmierci żony cały majątek zapisuje swej siostrze oraz jej córce. Oświadczenie to sporządził z datą 23 sierpnia, jednak poprawił ją na 24. W przeprowadzonym po zdarzeniu postępowaniu ustalono, że Władysław J. zamordował swoją śpiącą żonę a potem popełnił samobójstwo. Przyczyny nie ustalono. Tyle artykuł Stanisława Brelińskiego z Gazety Aleksandrowskiej.
Fakty opisane w wym. artykule S. Brelińskiego odwołujące się do “Tajnego detektywa” mogą nasuwać pytania, na które dzisiaj już raczej nie odpowiemy. Podejrzewam, że uwcześni śledczy brali pod uwagę kilka wersji wydarzeń. Niestety my nie znamy szczegółów. Opis wydarzeń mamy z drugiej ręki a właściwie trzeciej ręki.
Wracając do miejsca w którym w/w historia miała miejsce to budynek poczty, przynajmniej z zewnątrz zachowany jest jak na swój wiek bardzo dobrze. Widocznie służy mu długoletnia praca w Urzędzie Pocztowym.


20140929_074448
W artykule z Gazety Aleksandrowskiej podano, że do tragedii miało dojść w pomieszczeniu w którym na zdjęciu jest otwarte okno. Na zdjęciu budynek poczty od zaplecza.

Mamy park!

Park im. Jana Pawła II

(Data publikacji 05.10.2014 r.)
Do wczoraj w tym miejscu nie było nic ciekawego. Zwyczajny teren zielony przy zabytkowym dworcu, przez który trzeba było przejść żeby się dostać na drugą stronę Aleksandrowa Kuj. No chyba, że ktoś nie chciał to chodził na około. Ale od wczoraj (oczywiście w przenośni) z całą przyjemnością tutaj można przyjść, posiedzieć, poczytać książkę czy e-booka. Wczoraj właśnie miało miejsce uroczyste zakończenie budowy i otwarcie parku im. J. Pawła II, przy ul. Wojska Polskiego. Jest wifi, huśtawki, ławeczki z podstawkami na sprzęt elektroniczny czy oranżadę. Są oryginalne fontanny, nawiązujące do infrastruktury kolejowej i ławki ustawione w rzędy jak siedzenia w pociągu. Wg mnie park jest ładniejszy nawet od tych, które powstały niedawno w Ciechocinku. Ten w Aleksandrowie jest ładny, ciekawy i historyczno-estetycznie uzasadniony. W przeciwieństwie do ciechocińskich betonowych koryt na wodę dla koni pod tężniami ten park jest przyjemny dla oka. Pomysł z fontannami w formie pomp wodnych dla parowozów rewelacyjny. Mam nadzieję, że park w niezmienionym stanie przetrwa lata. Nie zmienią go nawaleni i przyćpani rodzimi przedstawiciele aleksandrowskiej patologii ani pseudoartyści z pisakiem, którzy chyba na swój sposób zinterpretowali hasło Wikimapii:Let's describe the whole world!”. Na szczęście nad parkiem czuwa bateria wymierzonych w każdy kąt kamer monitoringu. Co do kamer miałbym pewne zastrzeżenie, ale nie podzielę się nim publicznie Uśmiech Dobrze, by było aby włodarze miasta także dbali o to, aby wszystkie urządzenia były na bieżąco konserwowane i reperowane.
W ramach promocji wrzucam kilka fot porannych z nowo otwartego parku.
20141005_070527

czwartek, 2 października 2014

Czy Dębówka Bębnowskiego jeszcze istnieje?

Na tropie starej karczmy.

(Publikacja na blogu: 03.10.2014 r.)
Przeglądając informacje o Aleksandrowie Kuj i okolicach, na pewno prędzej czy później każdy zetknie się z nazwiskiem Wacława Bębnowskiego. Zetknie się, ale czy uzyska jakieś bliższe informacje o tym człowieku, nie wiem. W Wikipedii kilka słów o Wacławie Bębnowskim można przeczytać. Ja tworząc tego posta, posiłkuje się głównie artykułem Jerzego Erwińskiego zamieszczonym w 2008 r. w Gazecie Aleksandrowskiej - http://kujawy.media.pl/wp-content/files/Gazeta_A_nr9.pdf.
Wacław Bębnowski był rzeźbiarzem. Na Kujawach zjawił się na zaproszenie Leona Wodzińskiego w celu wykonania prac w kościele w Służewie. Artysta zamieszkał w nieistniejącym już dworku Wodzińskich w służewskim parku. Wspólnie z Wodzińskim w 1903 r. rozpoczęli realizację projektu pt. Wytwórnia Wyrobów Ceramicznych. Rzeźbiarz zajął się projektowaniem waz, popielnic, kałamarzy itp.  W 1905 r. artysta nabył od Leona Wodzińskiego starą karczmę w Aleksandrowie w której urządził nową pracownię. Miejsce nazywano “Dębówką”. Wg relacji starszych ode mnie mieszkańców Aleksandrowa, nazwa ta odnosiła się do rosnących tam dębów. Bawiąc się w detektywa postanowiłem ustalić, gdzie było lub jest to miejsce. Opisy mieszkańców jak i opracowania miejscowych historyków (między innymi “Zarys dziejów Aleksandrowa Kuj. pod redakcją Andrzeja Cieśli) wskazują, że Dębówka znajdowała się u zbiegu ulicy Długiej i Słowackiego w kwadracie zamkniętym przez ulicę Stachury.
Co zastajemy na miejscu w 2014 r.?
 20141003_072334

niedziela, 28 września 2014

Wieża ciśnień w Aleksandrowie Kuj.

Wieża radości, wieża samotności.

(Data opublikowania: 28.09.2014 r.)



Wieża radości, wieża samotności. Taki tytuł nosiła piosenka zespołu, którego słuchano w latach 80-tych. Sztywny Pal Azji. Nazwa pasująca do tytułu. Wieża sztywna jak pal Azji. Zwykle taka powinna być wieża. Niestety ta wieża jest z roku na rok coraz mniej sztywna. Może jeszcze nie chwieje się w posadach, ale za to zrobiła się pusta w środku i odrapana na zewnątrz. Jej pierwotne przeznaczenie jest znane, jednak przyszłość już nie. Rzadko się zdarza aby budynki budowane w czasach współczesnym dalekich, pozostały wierne funkcjom, które kiedyś spełniały. I w tym przypadku niestety tak się stało. Budynek zupełnie przestał być potrzebny jego użytkownikom. Wieża powstała (Piotr Brzeziński - Systematyka kujawsko-pomorskich kolejowych wież ciśnień. www.pif.zut.edu.pl/pif-19_pdf/B-02_PiF19_Brzezinski.pdf.) w 1895 r. co wskazuje nam data zamieszczona na budynku. Wieże ciśnień w kujawsko-pomorskim miały zacząć powstawać w drugiej połowie XIX w. A do czego służyły? Stanowiły jeden z wielu elementów zespołu urządzeń dostarczających wodę do parowozów lub urządzeń infrastruktury kolejowej. Schemat działania w skrócie był następujący: woda-ujęcie-filtry-przepompownia-wieża ciśnień-żuraw wodny-odbiorca czyli parowóz. W Aleksandrowie Kuj. żuraw wodny, przypominający wyglądem olbrzymią pompę stoi jeszcze na peronie w pobliżu nowego wiaduktu.

piątek, 26 września 2014

Ogłoszenie

Szukam do poczytania książki "Zarys dziejów Aleksandrowa Kuj." pod redakcją Andrzeja Cieśli. Niestety w aleksandrowskiej bibliotece jest tylko jeden egzemplarz i można go przeglądać wyłącznie na miejscu :-(

niedziela, 21 września 2014

Kolorowa cerkiew.

Cerkiew w Ciechocinku

Charakterystyczny kolorowy budynek przy ul. Wojska Polskiego w Ciechocinku to cerkiew prawosławna. Cerkiew pod wezwaniem Św. Michała Archanioła. Została ona jak wyczytamy w oficjalnych źródłach wybudowana w 1894 r. Była czynna do lat 20. XX w. Potem było w niej kasyno  ze świetlicą, szkoła i magazyn. Do dzisiaj podobno zachowały się opisy i zdjęcia budowli zewnątrz, natomiast o wnętrzu nic nie wiadomo? - No cóż, rozumiem z tego, że wystrój wewnętrzny to dzieło współczesne...? Niestety jak zawsze w przypadku lokalnych ciekawostek o szczegóły trudno. Podobno ściany łączono bez użycia gwoździ. Czyli kolejny tego typu budynek o którym słyszałem. Pierwszy to Świątynia Wang w Karpaczu. Tyle, że przewodnik podczas zwiedzania świątyni stwierdził, że to fikcja. 
Najobszerniejszy artykuł o ciechocińskiej cerkwi znalazłem tutaj:  http://www.ciechocinek.pl/upload/file/zdroj/2009/marzec/23.pdf


czwartek, 18 września 2014

Stara apteka.


Przy ul. Chopina w Aleksandrowie Kuj. stoi sobie stary dom. Obok jest apteka. Jednak dawno, dawno temu apteka znajdowała się w starym domu. By to dom Wilhelma Markowskiego, właściciela pierwszej w mieście apteki przy ówczesnej ulicy Służewskiej. Tutaj urodziła się w 1907 r. Maria Danilewicz-Zielińska, pisarka polska, prozaiczka, krytyk literacki, bibliotekarka jak przeczytamy w Wikipedii. Aleksandrów jest z tego dumny. Jestem ciekaw ilu czytelników tego posta, niezwiązanych z Aleksandrowem zna to nazwisko a ilu wie kim była i zna jej twórczość. Z punktu widzenia mieszkańców, wszytko co związane z pisarką ma dużą wartość ze względu na informacje o Aleksandrowie Kuj. z czasów kiedy tu mieszkała. Dla regionalistów i łowców lokalnych ciekawostek źródło informacji bezcenne.

sobota, 13 września 2014

Ogłoszenie.

SZUKAM MIESZKANIA DO WYNAJĘCIA W ALEKSANDROWIE KUJ. LUB W CIECHOCINKU.

WIADOMOŚCI PROSZĘ PRZESYŁAĆ NA PRIV.

czwartek, 11 września 2014

Wrześniowy poranek

.
Niestety wrzesień to miesiąc, który przynosi nam zdjęcia świadczące dobitnie o tym, że to już jesień. Zdjęcia robiłem rano, kiedy już wstało słońce. Spokój i cisza. Zupełny brak ludzi. O ile w lesie można mówić o tłoku :-) W ramach akcji Cała Polska ćwiczy z Lewandowską, Chodakowską polecam poranne bieganie. Odradzam tyranie. Organizm nie jest jeszcze o tej porze gotowy na bicie rekordów. No chyba, że Twój Drogi czytelniku. Warto zabrać aparat ze sobą, choćby ten w komórce i utrwalić coś czego przeciętny Polak nigdy na własne oczy nie zobaczy. Owszem, może o innej porze dnia w innym oświetleniu, może tak. 

sobota, 30 sierpnia 2014

Idę na rekord.

I znowu trochę statystyk. Po okresie zastoju i marazmu na blogu, znowu statystyki odnotowują wzmożoną aktywność. I znowu zaczynają się pojawiać komentarze bogate w informacje.








Magiczny las

Dla zainteresowanych; taki las znajduje się na końcu ul. Narutowicza pod Aleksandrowem Kuj.

czwartek, 28 sierpnia 2014

środa, 27 sierpnia 2014

Poniemieckie bloki.

Odkąd sięgam pamięcią domy te były nazywane "poniemiecki". Jest ich osiem i są usytuowane przy ul. Hożej. Kiedyś, póki nie zostały przebudowane (nie wszystkie) i wyremontowane, można było zobaczyć na ich ścianach namalowane charakterystyczne "widelce" - strzałki. Według krążącej wśród mieszkańców opinii miały one wskazywać wejścia do schronów przeciwlotniczych podczas nalotów bombowych. Na zewnątrz tych budynków były drzwi do piwnic osłonięte betonowym daszkiem. Według Geoportalu domy pochodzą z 1939 r. Tak więc faktycznie mogły zostać wybudowane przez okupanta. Może dla rodzin urzędników lub żołnierzy, którzy przejęli rządy w Weichselstädt, bo tak w czasie wojny miał się nazywać zgodnie z informacjami Aleksandrów Kujawski. Niestety nie znam historii tych "bloków". Obecnie pomieszczenia w nich są podzielone w taki sposób, że czasem nie wiadomo ile rodzin tam mieszka. Jednak kiedyś mogły stanowić bardzo atrakcyjne mieszkania.
Jak się okazuje na miejscu, bloki są częściowo wyremontowane, częściowo ich stan jest opłakany. Jest ich osiem.

poniedziałek, 25 sierpnia 2014

W królestwie żaby.



W rejonie Aleksandrowa Kuj. znajdują się bardzo klimatyczne miejsca. Kilka razy już pojawiały się one na moim blogu. Nadałem temu postowi tytuł, który w sumie może być niewłaściwy. Dokładnie nie jestem pewny czy pojawiająca się poniżej żaba to żaba a nie ropucha. W każdym razie raczej nie jest to żadna królewna a tym bardziej królewicz. Na pewno nie jest też prezesem w tym miejscu bo kiedy mnie zobaczyła to dała dyla. Dała się tylko sfotografować. To co widać na zdjęciach a co robi za tło dla żaby to rzeczka Tążyna, która wygląda jak Amazonka. I wcale nie trzeba być pijanym, żeby to zobaczyć. Wystarczy odrobina wyobraźni. Wyobraźnia jest też konieczna do tego aby takie miejsca utrzymać dla naszych wnuków. Śmieci, które leżały na mojej drodze nie ma na tym zdjęciu, ale wystarczyłoby ich dla kilku rodzin. 

niedziela, 24 sierpnia 2014

Piknik

Spółdzielnia Mieszkaniowa w Aleksandrowie Kuj. organizowała kolejny już piknik dla dzieci. Była Straż, byli rycerze, sztuczne ognie, eksplozje i grochówka. Chwała za pomysł...


niedziela, 17 sierpnia 2014

Wędrujący Jaś z Małgosią. Zagadka ciechocińskiej fontanny czyli czary mary...

Wg podpisu na stronie z której to zdjęcie pochodzi są to lata 1900-1910.

Osoby, które znają Ciechocinek będą bardzo zdziwione patrząc na powyższe zdjęcie. Oczywiście osoby, które nie znają tej historii.  Ja byłem bardzo zdziwiony, kiedy pierwszy raz zobaczyłem jedno ze starych zdjęć które pozwoliłem sobie zamieścić w poście. Zdjęcia pochodzą ze strony: http://fotopolska.eu. Coś tu przecież nie tak. Jaś i Małgosia przed Teatrem Letnim? Przecież tam jest Dworzec PKP i spore skrzyżowanie... A może kiedyś to budynek pijalni wód był teatrem letnim. No nie. Za daleko. Jakoś inaczej. Nie pasuje... Przecież to ten sam budynek. A więc wniosek nasuwa się sam. Jaś i Małgosia musieli się kiedyś przeprowadzić. No bo przecież budynek Teatru Letniego tego raczej nie zrobił. Faktycznie po zapoznaniu się z historią fontanny "Jaś i Małgosia" okazało się, że w roku 1926 przeniesiona została do Parku Zdrojowego. Obecnie w miejscu Jasia i Małgosi, sądząc po tych fotografiach, stoi Pan z twarzy nie podobny do nikogo czyli Jerzy Waldorff z psem.


czwartek, 14 sierpnia 2014

Cerkiew Św. Aleksandra Newskiego w Aleksandrowie Kuj.


Cmentarz Ukraiński w Aleksandrowie.


Co to za cmentarz to jest napisane i widać. Miejsce opisane, skatalogowane, znane i zrewitalizowane (modne słowo ;-) Zamieszczam to foto, ponieważ taka mi się refleksja nasuwa. Kiedyś kiedy znajdowały się tu jeszcze oryginalne pomniki wystające z trawy, to miejsce przyciągało tajemniczością. Teraz, już nie budzi takich emocji. No cóż, coś za coś... Dodam tylko bo nie wszyscy wiedzą. To jest cmentarz na ulicy Narutowicza. Na ulicy Wspólnej jest cmentarz prawosławny. Razem dwa a nie jak co niektórzy myślą jeden. Ciekawe co się stało z oryginalnym wystrojem tego miejsca.
Ten  drugi tutaj: http://jerzy-foto.blogspot.com/2012/03/ruski-cmentarz-w-aleksandrowie-kuj-od.html

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

czwartek, 31 lipca 2014

ABSOLUTNY REKORD ODWIEDZIN BLOGA


Użytkownicy i twórcy blogów z Google zapewne wiedzą, że w ustawieniach można sobie sprawdzić statystyki. Ostatnio zaobserwowałem taką ciekawostkę i z czystej chęci chwalenia zamieszczam post, którego jedynym celem jest chęć samozaspokojenia się. Co prawda nie przypominam sobie abym już w 2006 roku zakładał bloga, ale może się mylę. Pamięć może mnie zawodzi. A zresztą 2006 r. wygląda całkiem dobrze... :-) W każdym bądź razie te słupki a właściwie górki całkiem dobrze wyglądają, cokolwiek one oznaczają... Pomimo rozkoszy, którą doznaję obserwując - jako Twórca! te wznoszące się objawy wzrostu zainteresowania, pozostanę jednak przy racji, że statystyka to tylko narzędzie, którego rolą jest służenie i pomaganie w realizacji konkretnych celów. Nie jest to Cel sam w sobie, o czym często zdarza się zapominać. Bo czy wzrost popularności może świadczyć np o wzroście jakości informacji? Właściwie to popularności czy zainteresowania... bo to chyba nie jedno i to samo. A może wejścia na bloga to zwykły przypadek? 

niedziela, 27 lipca 2014

Brzydkie pomniki są wszędzie.

Aleksandrów Kuj. słynie z gapy w centrum miasta ale jak widać nie tylko u nas można spotkać dziwny pomnik. Takie coś jest w Toruniu. No cóż, kwestia gustu...

Pomnik znaczny ale te skrzydła?... 

piątek, 25 lipca 2014

Pusty Camping Ciechocinek

W sumie ten post powstał chyba z resztek pozostałego we mnie patriotyzmu lokalnego. Skutecznie usuwanego z mojego mózgu przez specyfikę mojego miasteczka i to co się z nim dzieje a właściwie przez to że nic się w nim nie dzieje. (Nie sieję defetyzmu. Nie jestem wiecznym abnegatem... Co zresztą i tak oznacza coś zupełnie innego... Po prostu bywam i widzę, no i słyszę co inni mówią.)  Niestety ów patriotyzm przeniósł się ostatnio na grunt sąsiada czyli Ciechocinka gdzie chętnie spędzam czas. Choćby po to by zobaczyć jak od czasu do czasu ktoś coś na ulicy naprawia...

Patrząc na wybudowaną na parkingu wiatę pod przyszły PKS? czy może przystanek dla autobusów dalekobieżnych? zastanawiam się jak w deszcz czy zamieć się pod nią schować. 
Z racji tej, że mój blog dociera, na co wskazują statystyki, nawet do USA, chcę zaprezentować coś co się całkiem dobrze prezentuje i może warto to coś zareklamować szerszemu gronu odbiorców. A jest to camping w Ciechocinku. Obiekt powstały niedawno. Z zewnątrz wyglądający na nowoczesny i wart polecenia. Bo faktycznie mam wrażenie, że jakoś mało uczęszczany.

niedziela, 20 lipca 2014

Nieszawa herbu Wisła.


Nieszawa to fascynujące miejsce. Temat do rozważań dla socjologa i śmiem twierdzić, że niejedna praca magisterska mogłaby powstać w tym miejscu. Tutaj czas zatrzymał się w miejscu. Od filmu Wiosna Panie sierżancie do dzisiaj niewiele się zmieniło. Może ruder przybyło. Ostrzeżenie: "grozi zawaleniem!" mogłoby się znaleźć na białej tablicy na granicy miasta. 

sobota, 19 lipca 2014

Kościół Św. Jadwigi w Nieszawie. Tajemnicze kule w ścianach.



Kościół w Nieszawie wart jest obejrzenia. Ciekawostką są widoczne wbite w ściany budowli kamienne kule. Na pewno nie są to bile bilardowe ani kulki od tzw. Tiktaka (zabawka z lat 80-tych zeszłego wieku). Nie są to też kulki, które można kupić w seks-shopie, których nazwy ze względów oczywistych tu nie wymienię. Wg Wikipedii są to pociski bombard z potopu szwedzkiego. Niestety nigdzie w internecie na poważnych stronach poświęconych zabytkom, potwierdzenia tej informacji nie znalazłem. Kule widać, ale nigdzie o tym nie można przeczytać. Wszędzie tylko suche informacje. Daty itp. 

Miejsca zbrodni kryminalnej. Aleksandrów Kuj., Nieszawa.



Dzisiaj młyn parowy przy ulicy Wojska Polskiego w Aleksandrowie Kuj. to miejsce, które powoli znika z krajobrazu miasta. Dzisiaj trudno już nawet mając sporą wyobraźnię odtworzyć oryginalny wygląd tego miejsca. Młyn straszy dziś ruinami ścian, równie pięknymi co psychodeliczne mordy autorstwa lokalnego graficiarza nabazgrane na ich powierzchni. Zapewne za kilka lat ruiny młyna znikną zupełnie z powierzchni ziemi. Wtedy historia z nim związana będzie żyć już tylko w paru zachowanych starych zdjęciach i opracowaniach historyków. Chociaż historia tego młyna raczej nie należy do tych, o których się często pisze. Dlaczego? Bo tragiczna... 

czwartek, 17 lipca 2014

Z serii - maziaje na murach.

ALEKSANDRÓW KUJ. "chłopek z kartką" autor nieznany... :-))))))
Generalnie bezsensowne napisy marnują całkiem sporą i niewykorzystaną powierzchnię płótna. 

środa, 16 lipca 2014

Kościół w Straszewie.

Jadąc drogą 266 z Aleksandrowa Kuj. w kierunku na Radziejów po drodze w miejscowości Straszewo po lewej stronie jezdni widzimy drewniany budynek starego kościoła. Jak przeczytamy na stronie parafii kościół pochodzi z 1781 r. Warto się zatrzymać i zajrzeć do wnętrza. Z wierzchu nic ciekawego, ale wnętrze całkiem sympatyczne. O ile oczywiście będzie otwarte...


środa, 2 lipca 2014

Taka sytuacja.


Co było pierwsze? Pierwszy był znak. Potem powstał chodnik. Taka konstrukcja. Na wysokości głowy. Mam nadzieję, że to nie będzie kiedyś ścieżka rowerowa. Foto przedstawia nowo powstały chodnik prowadzący z Ciechocinka na tzw. przystań na Wiśle. Wszystko niby jest w porządku, jest chodnik, jest znak. Tylko dlaczego pozostawiono znak, pomiędzy słupkami którego ledwo mieści się człowiek. A dodam, że wcale nie jestem wysoki. Obejść jak widać też trudno to coś. Napisałem, że "znak postawiono", ale dokładnie mówiąc to nowym chodnikiem po prostu obudowano stary znak.

wtorek, 1 lipca 2014

Festiwal Chleba i Soli w Ciechocinku 2014



Tak się składa, że miałem okazję na chwile zajrzeć na odbywający się w Ciechocinku Festiwal Chleba i Soli. Fajnie, że coś takiego ma miejsce i że "Coś się tu dzieje". Występy kapel ludowych w muszli koncertowej połączone z wystawami i stoiskami.

sobota, 21 czerwca 2014

Boże Ciało

Jest w Nieszawie straż ogniowa. A kiedy nadchodzi Boże Ciało to ta straż na placu stawia wóz i w centrum miasteczka wyrasta taka oto konstrukcja. Jednym  się spodoba innym nie. Kwestia gustu.

niedziela, 8 czerwca 2014

Śladem bunkrów i granicy zaborów. Kujawski spacer fotograficzny.


W dniu 07.06.2014r. miałem przyjemność uczestniczyć w Kujawskim Spacerze Fotograficznym z grupą sympatycznych ludzi zjednoczonych wspólną pasją do fotografii. Jak się okazało podczas wycieczki, fotografia może być znakomitym pretekstem do poznania własnej historii i ciekawostek z regionu. Wspólnie z Panem Sławkiem, naszym przewodnikiem, kopalnią wiedzy o okolicy Aleksandrowa Kuj. wybraliśmy się wspólnie do Otłoczynka, tam gdzie bunkry hitlerowskie oraz granica zaborów - pruskiego i rosyjskiego. Na początek na cel obiektywu wzięliśmy Pompkę - czyli dawne ujęcie wody. O pompce już kiedyś trochę pisałem. http://jerzy-foto.blogspot.com/2012/03/gdzie-to.html

sobota, 7 czerwca 2014

Dziwny pomysł - basen na Tążynie. Na granicy zaborów? PRL czy II Wojna Światowa.

Na tropie dziwnych pomysłów.
Rzeka Tążyna, koło Aleksandrowa Kuj. Ktoś kiedyś ponoć wpadł na pomysł zorganizowania na rzece czegoś. Basenu? Kąpieliska? Ludzie ponoć wcześniej chodzili tam się kąpać. Był piasek. Las. Woda. Klimat na majówki. Potem ktoś przywiózł beton. Zaczął budować tamę. Raczej bez planów. Tak po prostu. Ściągano tam ponoć miejscową ludność do pracy w ramach tzw. czynu społecznego. Efekt? No cóż. Rzeka nie poddała się ambitnym planom ludzi. Muł zapchał basen. Krzaki zarosły plażę. Tążyna wylała, poszła bokiem.

sobota, 31 maja 2014

Stworzyłem potwora.

W życiu bym nie pomyślał że to już 300 postów. Trzeba urządzić chyba jakiś jubileusz. 

Nie chcę wypaść nieskromnie, ale jestem zadowolony, że coś co powstało z braku możliwości zaspokojenia grafomańskich potrzeb, zyskało sympatię kilku osób i dotarło do zupełnie obcych ludzi.

piątek, 16 maja 2014

Powódź w Ciechocinku

Źródło: http://www.wielkawoda.umk.pl/lokalizacja/wisla/ciechocinek.html
Jest rok 2014. 16 maj. W TVN24 znowu podają, że nad Polską zawisło zagrożenie powodziowe. No cóż, cytując klasyka: "taki klimat". Kiedy się widzi miejsca, które znamy zawsze suche i wyglądające normalnie, ciężko jest sobie wyobrazić jak mogłyby one wyglądać w obliczu kataklizmu. Powyższa, znaleziona przypadkowo w necie ilustracja nie nastraja do śmiechu. Nagle coś co może się wydawać zupełnie abstrakcyjne, staje się realne. Kościół w Ciechocinku zalany prawie pod górną część drzwi. Kępa Dzikowska pod wodą, po czubki drzew...

wtorek, 13 maja 2014

Ponownie Malbork

http://www.gniewko.com.pl/

Właściwie to ten post powinien nazywać się inaczej. Albowiem pomimo, że wyprawa, której jest poświęcony była skierowana na Zamek w Malborku to opowiem tu o czymś co jest poza Malborkiem. Po drodze czasem trzeba coś zjeść. A że obecnie przy drogach pełno jest różnych mniej lub bardziej udanych punktów gastronomicznych myślę, że warto zaprezentować miejsce ciekawe i godne polecenia.
Zajazd Gniewko. Warto czasem zboczyć z trasy autostradowej, kiedy nie zależy nam na czasie. Na jednej z dróg prowadzących do Malborka albo z... jak kto woli znajduje się w/w Zajad. Urokliwe miejsce i smaczna kuchnia. Wystrój ma pewne niedoskonałości i niedoróbki ale daje radę. O tym, że miejsce godne polecenia świadczą także liczne autografy sławnych osób, znajdujące się na jednej ze ścian. Widziałem Zbigniewa Wodeckiego, Pana od proszku do prania i innych. Był tam także Robert Makłowicz co myślę z punktu widzenia jedzenia:-) jest tu najważniejsze. Jedliśmy tam danie, zwane bulwą. Ziemniaki na dnie i mięso itp. u góry. Mniam. Polecam. Barszczyk czerwony także nie zajeżdżał proszkiem z torebki.

Dziękuję za poświęcony czas. Aby kontynuować przeglądanie starszych wpisów kliknij na link "starsze posty" lub wejdź w archiwum.