TAGI (szukasz postów powiązanych tematycznie tu je znajdziesz):

poniedziałek, 18 maja 2015

Kościółek w Przypuście

(Publikacja na blogu: 18.05.2015 r.)

F1000012

W niedalekim sąsiedztwie Nieszawy na terenie miejscowości Przypust, na malowniczych wzgórzach górujących nad płynąca w dole Wisłą, stoi drewniany kościółek  przeniesiony tutaj przed rokiem 1779 (jak podają niektóre źródła) z Nowogrodu koło Lipna.  http://www.parafia-nieszawa.pl/kosciolnaprzypuscie.php. Stoi on w miejscu wczesnośredniowiecznego grodziska wyżynnego. Kościół p.w. ś. Stanisława i Marii Magdaleny w Przypuście został prawdopodobnie postawiony w XXVII w. Warto go obejrzeć przy okazji zwiedzania np. Ciechocinka. Niestety a właściwie “stety” budowla jest poddawana gruntownemu remontowi (wreszcie!) i zwiedzanie go w chwili obecnej nie ma sensu. Można by rzec, że w Przypuście właściwie budują od nowa stary kościół.

wtorek, 12 maja 2015

Słońsk Górny 20

Dokąd prowadzi ta droga?

(Publikacja na blogu: 12.05.2015 r.)



Czy ktoś może mi wytłumaczyć dokąd prowadzi ta droga? Po co oznaczać jakiś obiekt tabliczką “ZABYTEK” skoro nikt o niego nie dba. Słowo ZABYTEK kojarzy mi się z muzeum, ochroną państwa, konserwacją. A tutaj na Słońsku Górnym pod nr 20 pod tabliczką “ZABYTEK” skrywa się stara, zrujnowana chałupa której stan jest z roku na rok coraz gorszy. Czy ktoś może mi to wyjaśnić? I co tego, że obiekt podlega jakiejś tam ochronie, skoro sam z siebie niszczeje.
Zgodnie z posiadanymi informacjami http://issuu.com/wydawnictwokujawy/docs/gazeta-aleksandrowska-78-2013/10, budynek prawdopodobnie pochodzi z roku 1783. Zbudować go miał cieśla Martin Nell dla Martina Witta. Pierwszymi mieszkańcami domu byli mennonici – uciekinierzy religijni z Holandii. Budynek wraz z wyniesieniem – terpą, stanowi przykład budownictwa olęderskiego.



Zabytkowa warzelnia soli w Ciechocinku

(Publikacja na blogu: 12.05.2015)

Przy ulicy Solnej w Ciechocinku znajduje się warzelnia soli. Zabytkowa i niewykorzystywana do produkcji część zakładu została udostępniona zwiedzającym. Wstęp 4 zł. W sali wystawowej na szczególną uwagę zasługują maszyny do gimnastyki, które w współczesnym klubie fitness zdobyłyby myślę niezłą popularność Uśmiech 

poniedziałek, 4 maja 2015

Przejrzyste miasto?

Wizytówka miasta...



Przejrzyste miasto? Podobno kiedyś była taka akcja, czy konkurs dla samorządów. No cóż... Ja bym powiedział, że raczej wyblakłe niż przejrzyste. Albo może raczej nijakie. W każdym bądź razie wizytówka ta moim zdaniem oddaje to co zastaną Państwo dalej. :-))) Nie ma śmiacia. No cóż, jakie miasto taka wizytówka. Jacy gospodarze takie miasto? 

środa, 22 kwietnia 2015

INFORMACJA

UWAGA!
PROMOCJA KSIĄŻK
OD ALEKSANDROWA DO ALEKSANDROWA KUJ. 
ROBERTA STODOLNEGO





30.04.2015 R. O GODZINIE 17:00 
W PAŁACYKU TROJANOWSKICH 
PRZY UL. WYSPIAŃSKIEGO 
W ALEKSANDROWIE KUJ.
Książka jest dostępna w sklepie MIŚ 

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Gwiazdy w Ciechocinku


W ostatnich dniach w Ciechocinku zagościła ekipa ze świata iluzji. Reżyser Janusz Majewski postanowił nakręcić film, którego fabuła opiera się na książce Włodzimierza Kowalewskiego - Ekscentrycy. Na plany zdjęciowe wybrano kilka miejsc w Ciechocinku. Na zdjęciach: pod pocztą Sonia Bohosiewicz a na ul. Traugutta Maciej Stuhr i Wiktor Zborowski.

Zdjęcie uzyskane od mojego stałego współpracownika M.O.

Kapliczka na poligonie. Wcale nie w Otłoczynie...

       Niektóre miejsca zyskują na atrakcyjności, kiedy ktoś zapozna nas z ich historią.

Słynny komin na poligonie.

Link do mapy.
http://wikimapia.org/#lat=52.8883176&lon=18.6208992&z=15&l=28&m=b




Wycieczka szlakiem okopów hitlerowskich.

Od schronów w Otłoczynie do Autostrady Bursztynowej.

(Publikacja na blogu: 20.04.2015 r.)

Zwykle nie mam czasu na metodyczne i systematyczne przeszukiwanie terenu i poszukiwanie ciekawych obiektów, mogących stać się bohaterami mojego bloga. Zwykle wybieram się na miejsce i jak to mówią jest “szybki strzał”. Tak dotarłem do Tobruka przy autostradzie. Na miejscu dokonałem krótkiej lustracji terenu i niestety poza tym jednym nic więcej nie znalazłem. Jak się obecnie okazało lustracja terenu była za krótka…



czwartek, 26 lutego 2015

Ciekawostka. Informacja.

Zbiory po Edwardzie hr. Mycielskim - Trojanowskim w Toruniu!


Informacja znaleziona na stronie Muzeum Okręgowego w Touniu

http://archiwum.muzeum.torun.pl/portal.php?aid=news&news=138719052452aed8fc1ad4c

"W ramach projektu dofinansowanego przez Fundację Bankową im. Leopolda Kronenberga, dokonano konserwacji oraz digitalizacji zabytkowego zbioru unikatowych diapozytywów wykonanych na szkle oraz negatywów celuloidowych, pochodzących z kolekcji Edwarda hr. Mycielskiego-Trojanowskiego (1878-1954), właściciela majątku Białebłota pod Aleksandrowem Kujawskim. Omawiane diapozytywy i negatywy, znajdujące się dziś w zasobach Muzeum Okręgowego w Toruniu (oddziale Muzeum Podróżników im. Tony’ego Halika), powstały w trakcie licznych podroży po świecie, jakie odbył hrabia Mycielski-Trojanowski, a datuje się je na początek XX w. Ten zabytkowy zbiór składa się z 553 diapozytywów szklanych w tym 468 formatu 10,5x4,5 cm; 63 sztuki formatu 9x6,5 cm; 11 sztuk formatu 10x15; 2 sztuki formatu 8x8 cm i 9 sztuk formatu 14x9. Negatywy celuloidowe występują w liczbie 178 sztuk formatu 5x4 cm i 4 formatu 10x15 cm."
Dodam, że to nie jedyne zachowane zbiory będące niegdyś własnością tego mieszkańca Aleksandrowa Kuj. 

środa, 25 lutego 2015

Co to było "Święto lasu”?

Opowieści dziwnej treści - czyli:

"Pamiętnik poborowego" Część 3 – Szkolenie czyli sztuka.

(Publikacja: 25.02.15 r.)

- …Głooośniej!!!…
- Kaaanonier eeeelew Saaabowskiiiiii!!!
Darł się jak opętany spod okalającego park artyleryjski płotu, żołnierz w moro, trzęsący się z zimna i przekrzykujący wiejący jak diabli wiatr. K…a! mam dosyć… pomyślał. Ale kapral nie miał…

Trasa Zdrowia PZU w Aleksandrowie Kuj. tonąca we mgle, glinie i cieniu krzaków.

Jak tu biegać, albo jeździć na biegówkach?

(Publikacja 25.02.2015 r.)

SDC11218

SDC11222


Super pomysł. I co?… I coś mi tu nie gra… Na stronie Trasy Zdrowia PZU w internecie wszystko wygląda pozytywnie, ładnie i elegancko. Piękny park. Fajne i proste urządzenia. Ludzie uprawiający sport. Kraina wiecznej szczęśliwości. A więc o co mi chodzi? Co tu jest nie tak? A no to, że co z tego, iż trasa ma tyle i tyle kilometrów, skoro między poszczególnymi stacjami nie ma … drogi, ścieżku, traktu, równego trawnika. Jest błoto, glina, występy i wykroty oraz trawa i krzaki. Z trasy nie da się korzystać wieczorem bo nie ma tu oświetlenia. Tak wiem przesadziłem z tym oświetleniem… Uśmiech 

wtorek, 3 lutego 2015

Zapraszam do głosowania.

Serdecznie dziękuję za sms'y z głosami. Pozdrawiam. 
Koszt sms'a 1,23 zł. 
Dochód z sms-ów jest przeznaczony na Fundację Dzieci Niczyje.

REKORD

Łączna liczba wyświetleń Bloga przekroczyła 
100 000 :-)

piątek, 30 stycznia 2015

Co to było "Święto lasu?

Opowieści dziwnej treści - czyli:

"Pamiętnik poborowego" Część 2. Rejony.

(Publikacja na blogu - 29.01.2015 r. )

Poprzednia część: http://jerzy-foto.blogspot.com/2014/12/co-to-byo-swieto-lasu-czesc-1-pobudka.html

...I znowu się zaczęło... Dzień jak co dzień...
Rejony. Rejony. Rejony. Tora, tora tora. Najważniejsza czynność w życiu kanoniera elewa. Kanonier elew. Dla mniej wtajemniczonych; szeregowy. Elew, czyli żołnierz na szkółce. Najważniejsza czynność w zasadniczej służbie wojskowej. Sprzątanie. W wojsku można było sprzątać wszystko i wszędzie. O każdej porze dnia. Nawet szkolenia czy strzelanie nie było tak ważne jak sprzątanie. Sprzątanie było czynnością, która Cię pochłaniała, wsysała i wypluwała. Jak odkurzacz. Sprzątanie miało zapełnić wolny czas, spowodować, że żołnierz się nie nudził i nie myślał o głupotach.


czwartek, 22 stycznia 2015

Zapomniany cmentarz w Straszewie.

Cmentarne ABC powiatu. Ciąg dalszy.

(Publikacja na blogu – 22.01.2015 r.)
IMG_2649

Była noc. Noc ciemna i cicha. Na niebie nie było widać ani gwiazd, ani księżyca. Asfaltowa droga, która przecinała poorane bruzdami pola, wiła się jakby znikąd do nikąd. Po drodze mijała opustoszałe wsie w których od czasu do czasu zaszczekał, obudzony warkotem silnika pies. Po drodze przesuwał się ciemny kształt ciężarówki. W pewnym momencie pojazd zwolnił. Manewrując z lewej strony drogi, naddając się, wjechał w pole po prawej stronie. Ciężarówka powoli, mozolnie brnęła po zmarzniętej ziemi, rozbijając kołami stwardniałe bruzdy. Kierowca musiał dobrze znać trasę bo w tej ciemności nigdzie nie było widać żadnych punktów orientacyjnych. 
Ciężarówka po przejechaniu około 100 m. zatrzymała się w pobliżu wyrastającej na środku pola wyspy drzew i krzaków. Otworzyły się drzwi kabiny z której wysiadło dwóch mężczyzn. Z tyłu pojazdu odchyliła się plandeka a na ziemię lekko i sprężyście, pomimo długiej jazdy zeskoczył trzeci. 
Mężczyźni poruszali się cicho, ale szybko. Byli pochyleni i niezauważalni. Wszyscy byli ubrani w takie same stare kurtki i spodnie, szerokie i szare. Całkowicie maskujące indywidualne kształty ich sylwetek. Rozchylając krzaki dłonią w skórzanej rękawiczce, kierowca wskazał przeciwległy skraj krzaków. W tym jednym momencie jego kurtka rozchyliła się pod szyją i pod starym ubraniem na chwilę ukazała się czarna naszywka mundurowa a ciemność przebiły dwie haftowane białe błyskawice. Gdyby ktoś przyglądał się im z pobliskich zarośli, na pewno by to zauważył. Jednak byli sami i nikt nie dostrzegł tego szczegółu. Wszyscy ruszyli w kierunku wskazanym przez kierowcę. Szli przez sam środek wyspy drzew, jakby ponad maskowanie przedkładali jednak szybkość w działaniu. Omijali tylko drzewa, i pojawiające się w ziemi płytkie dziury i miniaturowe kopczyki. Regularne ich rozmieszczenie wskazywało, że wyspa w polu to stary cmentarz epidemiczny. Mężczyźni zatrzymali się tylko na chwilę, kiedy przed nimi w ziemi pojawił się spory, głęboki na półtora metra i podobnie szeroki wykop, ciągnący się przez całą długość wyspy. Nie było to jednak współczesne dzieło ręki człowieka. Wykop był porośnięty drzewami i trawą, która maskowała jego kształty. Poza tym w kilku miejscach jego ściany rozmyły się i rozsypały wskazując, że wykop miał już kilkanaście albo kilkadziesiąt lat. 
Przewodnik grupy, gdy tylko pod nogami wyczuł stromy spad natychmiast skręcił w lewo. Dalej, wszyscy trzej przemieszczali się brzegiem wykopu. Kiedy doszli do jego końca na brzegu wyspy, zatrzymali się. 
Kierowca zbliżył się do jednej z rosnących tutaj brzóz. Stanął przodem do drugiej rosnącej bliżej krańca wyspy, brzozy. Ruszył w jej kierunku, licząc w myślach kroki. Raz, dwa, trzy, cztery, .... aż do 20. Dwadzieścia na pół.. dziesięć. Wrócił z powrotem do połowy swej ścieżki. Stanął tak, że brzozy znalazły się po jego lewej i prawej stronie a wykop miał za plecami. Teraz ruszył przed siebie, kierując się prosto na trzecią brzozę rysująca się przed nim. Raz dwa... liczył kroki... 36... Nic nie mówiąc, wyciągnął spod kurtki wojskową łopatę o krótkim, składanym trzonku. Tzw. saperkę i zaczął kopać. Dwaj pozostali mężczyźni, którzy do tej pory przyglądali się w ciszy kierowcy, jednocześnie bacznie nasłuchując odgłosów nocy teraz szybko zbliżyli się do swego kolegi a w ich rękach także pojawiły się saperki. Wszyscy zaczęli kopać. 
Kopali już jakieś pięć minut, kiedy w ciemności w ziemi nagle ukazała się ludzka czaszka. Ktoś inny może by się przestraszył, na widok patrzących z dołu czarnych, zabrudzonych ziemią pustych oczodołów i szczerzących się zębów górnej szczęki, jednak na nich nie nie wywarło to zbyt dużego wrażenia, stali się nawet jakby pewniejsi w ruchach... Jakby tego własnie się spodziewali w tym miejscu... Biedna głowa zmarłego nieszczęśnika zupełnie odarta ze swej doczesnej powłoki, została odrzucona na bok. 
Po następnych pięciu minutach w dole pod metalem saperek zazgrzytała blacha. Kierowca pochylił się i rękami z ziemi wygrzebał, niewielką metalową skrzynkę. Wszyscy trzej podnieśli się i nie troszcząc się o zamaskowanie swej działalności szybko podążyli do ciężarówki. Skrzynka, pomimo swych niewielkich rozmiarów, była bardzo ciężka. Niosący nią kierowca często potykał się. Wreszcie wszyscy trzej przedarli się przez krzaki i wsiedli niezauważeni przez nikogo do stojącego na polu pojazdu. 
Kierowca uruchomił silnik który łamiąc ciszę nocy, ponownie obudził okoliczne psy. Ciężarówka na wstecznym biegu dojechała do linii asfaltu. Samochód wymanewrował, odwracając się przodem do kierunku z którego przyjechał. Pojazd ruszył i zniknął w ciemnościach. W oddali, jeszcze przez chwilę słychać było warkot silnika i szczekanie psów...

Dziękuję za poświęcony czas. Aby kontynuować przeglądanie starszych wpisów kliknij na link "starsze posty" lub wejdź w archiwum.